Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
Wiadomości TVP 06.07.2011, oglądaliście ?
Wizardus
post 6.07.2011, 19:30
Post #1


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Pomógł: 1
Dołączył: 25.12.08
Użytkownik nr: 11.453



Witam
Oglądaliście dzisiejsze wiadomości w TVP1 ? - jednak media władzą są i basta, (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif) "obiektywnie" pokazany efekt interwencji zjednoczonych sił policji, kuratorów, psychologa oraz ojca .
Zapłakana Matka w wyniku siłowego odebrania dziecka przez w/w w następstwie prawomocnego wyroku sądu przyznającego opiekę ojcu dziecka. Matka pokazana jako ofiara systemu, na szczęście na koniec padają słowa mniej więcej: .. nie rozgrywać wojny między sobą kosztem dziecka - i chwała za to tvp, ale pokazanie tylko jednej strony konfliktu i to w taki sposób wg mnie utrwala stereotyp ojca, nieczułego, wyrachowanego drania.
Co o tym sądzicie ? - może znacie tę sprawę ?
Go to the top of the page
 
+
Gość_nerwus_*
post 6.07.2011, 20:59
Post #2





Gość

Pomógł:





Ja przeglądałem te filmiki, nie daje się oglądać. Straszna trauma dla dziecka, a kuratorka na to wszystko pozwoliła. :-(
Oboje rodzice powinni być pozbawieni prawa opieki nad chłopcem, a kuratorka wyrzucona z pracy przy takich subtelnych sprawach.
Go to the top of the page
 
+
mikismok
post 7.07.2011, 20:10
Post #3


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.141
Pomógł: 100
Dołączył: 15.05.08
Użytkownik nr: 2.074



To że takie rzeczy się dzieją to skandal
gdzie były instytucje państwa przez ten cały czas kiedy ojciec tracił więź ???

Za dopuszczenie do czegoś takiego jeśli nikt za to nie odpowie to Rzecznik Praw Dziecka powinien się honorowo podać do dymisji no chyba że powalczy o to by coś takiego nie miało więcej miejsca
Już to pisałem ale się powtórzę że Polskie prawo do bezwładna i bezduszna machina działająca na ludzkim materiale , co gorsza na tak delikatnym jak dzieci
Przecież to dziecko będzie miało uraz do policji i instytucji państwa na całe życie
Go to the top of the page
 
+
CRONAT
post 12.07.2011, 05:53
Post #4


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 40
Pomógł: 0
Dołączył: 9.10.10
Użytkownik nr: 13.792



Straszna historia
śledzę wypowiedzi na dwóch portalach tutaj i tutaj

mam może podobną sytuacje do pana profesora:

Od dziewięciu miesięcy dziecko nie widziało ojca. Matka jego nim zawładnęła i pogrywa naszymi kontaktami – dziesięć razy jeździłem do innego miasta by realizować poniżające orzeczenie sądu, “całowałem klamkę”, obserwowałem ruszające się firanki, zamykające się okna i wracałem do domu. Przed sądem toczy się sprawa o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej. Jednocześnie toczy się druga sprawa o kontakty z dzieckiem. Na dzień dzisiejszy dziecko ucieka na mój widok.
Aby nie doprowadzić do historii Piotrusia chciałbym przejąć syna w delikatny sposób. Napisałem wniosek do sądu o mediację sposobu kontaktów, przejęcia w obecności mediatora, kuratora i psychologa – może macie inne doświadczenia lub propozycje.
Go to the top of the page
 
+
Wizardus
post 12.07.2011, 20:09
Post #5


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Pomógł: 1
Dołączył: 25.12.08
Użytkownik nr: 11.453



Link:


Przeczytajcie i skomentujcie , dziś w wiadomościach TVP przedstawiono dalszy ciąg dramatu Dziecka, przytoczono także fragment w/w oświadczenia, na którego podstawie widzowie mogli odnieść wrażenie że spornym tematem jest nazywanie syna przez matkę drugim imieniem (IMG:style_emoticons/default/sad.gif) .....
Zwrócono uwagę na statystyki przyznawania opieki ojcom, mam nadzieje że te 3% utkwiło w pamięci chodź by kilku procent oglądających. Szacun dla TVP jest za propagowanie tego tematu i zwrócenie uwagi na to że dziecko dla "walczących" rodziców , a także dla służb sądowo-kuratorskich staje się często przedmiotem a nie podmiotem sprawy

Ten post został edytowany przez Wizardus: 12.07.2011, 20:10
Go to the top of the page
 
+
Wizardus
post 13.07.2011, 07:19
Post #6


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Pomógł: 1
Dołączył: 25.12.08
Użytkownik nr: 11.453



Odpowiedź matki Piotrusia na oświadczenie jej byłego męża


W związku z oświadczeniem Krzysztofa J dotyczącym sytuacji jaka zaistniała w związku z przymusowym odebraniem małoletniego syna Jakuba Krzysztofa J jestem zmuszona ustosunkować się do twierdzeń zawartych w tym oświadczeniu, gdyż zawierają treści nieprawdziwe, odbiegające od rzeczywistości i stanowią swoistą manipulację charakterystyczną dla całego postępowania w sprawach jakie toczyły się oraz toczą między nami.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że wbrew twierdzeniom zawartym w tym oświadczeniu przysługuje mi pełna władza rodzicielska nad małoletnim synem. Przytoczę w tym względzie treść wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 12 maja 2010 r sygn.akt: II C 353/08. W punkcie II tego wyroku Sąd orzekł:
"Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem J urodzonym 25.02.2006 roku w Gdańsku powierza powódce, ograniczając władzę rodzicielską pozwanego do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka związanych z wychowaniem, leczeniem i edukacją"

Zatem to nie mnie Sąd ograniczył władzę rodzicielską, lecz Krzysztofowi J. Powierzenie władzy rodzicielskiej w rozumieniu przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oznacza, że wynikająca z całokształtu uregulować kodeksowych, a w szczególności z art.95 § 1 krio, art. 96 krio oraz art.98 § 1 krio.stanowi ogół obowiązków i praw względem dziecka mających na celu zapewnienie mu należytej pieczy i strzeżenie jego interesów. Władza to, to przede wszystkim zespół obowiązków rodziców względem dziecka, a uprawnienia rodziców w stosunku do dziecka są wtórnym składnikiem tej. Władza rodzicielska obejmuje zatem całokształt spraw dziecka i pieczę nad jego osobą, zarząd jego majątkiem oraz reprezentowanie.

Jak dotychczas nikt mnie tej władzy nie pozbawił, wobec tego mam prawo do stałego kontaktu z dzieckiem niezależnie od jego miejsca pobytu i tylko ja mam prawo reprezentowania jego interesów. Faktycznie zaś tego władztwa zostałam pozbawiona od 5 lipca.

Podkreślam jeszcze raz, że Krzysztofowi J władzy ta została ograniczona do określonych czynności i nie ma on prawa reprezentowania dziecka.
Wprawdzie przepis art. 109 krio zawiera możliwość wydania zarządzeń ograniczających i tego uprawnienia Sąd Okręgowy skorzystał zobowiązując mnie do podjęcia psychoterapii mającej na celu zmianę postawy w zakresie uznania autonomii syna i w tym celu ustanowił nadzór kuratora, a także zobowiązał oboje rodziców do podjęcia terapii rodzicielskiej.

Te ograniczenia nie dotycząca powierzenia mi całości władzy rodzicielskiej, a Krzystof J nie uprawniony do reprezentowania dziecka.
Wyrok ten został utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 30 września 2010 r. syng.akt: I ACa 786/10, a w uzasadnieniu obu wyroków kwestia ta została wyjaśniona w sposób nie budzący wątpliwości.

Krzystof J celowo, manipulując treścią wyroków, stara się zdyskredytować mnie twierdząc, że zostałam ograniczona w władzy rodzicielskiej.
Muszę się też odnieść do przywołanej przez Krzysztofa J opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-konsultacyjnego. W jednym z tych ośrodków, w Elblągu, opinię wydawała osoba podlegająca wyłączeniu. Mąż tej osoby był zatrudniony z Krzysztofem J w Instytucie Psychologii przy Uniwersytecie Gdańskim razem wspólnie napisali kilka artykułów.
Zostało to podniesione w toku postępowania, a co dyskwalifikowało rzetelność tej opinii. Krzystof J powołuje się na nią choć te kwestie były mu dobrze znane.

Nie jest więc to nagonka z mojej strony, natomiast w sytuacji gdy nie wiedziałam gdzie jest dziecko, co się z nim dzieje i w jakich przebywa warunkach byłam zmuszona, za pośrednictwem mojego pełnomocnika, wystąpić do Prokuratora Rejonowego w Gdyni z wnioskiem o wszczęcie postępowania przygotowawczego, zostałam bowiem pozbawiona władztwa nad dzieckiem, a tym samym wykonywania władzy rodzicielskiej, co stanowi przestępstwo określone w art.211 kk.

Odrębną kwestią jest zmiana przeze mnie stanu cywilnego. Nie mam obowiązku nikogo o tym powiadamiać, a już na pewno nie Krzysztofa J. Nie ma to żadnego wpływu na sytuację prawną. Nie jest też to kwestia, która powinna interesować kuratora. Obowiązki kuratora są ściśle określone i w tym zakresie moje postępowanie nie naruszało żadnych obowiązków.

Nadal miejscem zamieszkania dziecka było miejsce mojego zamieszkania, a to znajduje się w domu moich rodziców. Nie wprowadzałam nikogo w błąd, natomiast z uwagi na chwilową sytuację przebywałam wraz z mężem i dzieckiem pod innym adresem.
Dziecko zawsze było dostępne pod adresem mojego zamieszkania. Pod tym adresem odbywały się kontakty ojca z dzieckiem, które niestety ograniczały się do tego, że dziecko płakało bojąc się ojca.

Wbrew twierdzeniom Krzysztofa J istniejąca sytuacja nie jest przejawem - jak to określił - dyskryminacji ojców. Wszak to Krzysztof J nie interesował się dzieckiem gdy było małe, nie interesował się przez wiele lat, gdy już zamieszkałam osobno, a zainteresowanie zaczął wykazywać, gdy zorientował się, że w ten sposób może ugodzić we mnie.

Natomiast jeżeli chodzi o rzekome polepszające się stosunki z dzieckiem, znając charakter Krzystofa J i jego metody postępowania, czuję tym większą obawę o losy dziecka. To on zawsze podkreślał, że nawet zwierzę można wytresować.

Go to the top of the page
 
+
Gość_zalesianin_*
post 13.07.2011, 08:12
Post #7





Gość

Pomógł:





CYTAT(Wizardus @ 13.07.2011, 06:19) *
Odpowiedź matki Piotrusia na oświadczenie jej byłego męża



Natomiast jeżeli chodzi o rzekome polepszające się stosunki z dzieckiem, znając charakter Krzystofa J i jego metody postępowania, czuję tym większą obawę o losy dziecka. To on zawsze podkreślał, że nawet zwierzę można wytresować.

* i tu sie chyba nie pomylił . (IMG:style_emoticons/default/lipsrsealed.gif)
Go to the top of the page
 
+
ojciecpiotr
post 13.07.2011, 08:37
Post #8


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.223
Pomógł: 55
Dołączył: 27.11.08
Skąd: Białystok
Użytkownik nr: 11.358



A czym różni się wychowywanie dziecka od tresury zwierząt? Wsadzam kij w mrowisko ale lubię ostrą wymianę poglądów. Stawiam flachę temu kto udowodni, że to dwie różne rzeczy.
Go to the top of the page
 
+
Gość_zalesianin_*
post 13.07.2011, 10:30
Post #9





Gość

Pomógł:





CYTAT(ojciecpiotr @ 13.07.2011, 08:37) *
A czym różni się wychowywanie dziecka od tresury zwierząt? Wsadzam kij w mrowisko ale lubię ostrą wymianę poglądów. Stawiam flachę temu kto udowodni, że to dwie różne rzeczy.

*matka w swym cytacie nie porównała iz ojciec ma zapedy wychowania dziecka niczym do do tresury psa -ale do twego tematu dokładam butelke miodu pitnego (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
Go to the top of the page
 
+
Wizardus
post 13.07.2011, 13:14
Post #10


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Pomógł: 1
Dołączył: 25.12.08
Użytkownik nr: 11.453



No toście pojechali ale ok. podejmuje rękawice może być flaszka soku z malin i baryłka miodu najlepiej spadziowego (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)
A teraz do rzeczy

- Załóżmy macie psa, lubicie go jak członka swojej rodziny tresujecie go, rzucacie mu patyk który przypadkowo spada na drogę na którą nadjeżdża rozpędzony samochód i co robicie najprawdopodobniej krzyczycie: do nogi, wracaj itp. – niestety samochód uderza w psa i koniec – rozpacz, szkoda i po jakimś czasie powrót do normalności - stało się.

- A teraz sytuacja podobna tylko zamiast psa jest Wasze dziecko, uczycie go grać w piłkę, która przez przypadek wytacza się na drogę, Wasze dziecko biegnie w jej stronę, z naprzeciwka pędzi samochód i z całą pewnością biegniecie aby złapać dziecko i ochronić go w każdy z możliwych sposobów włącznie z narażeniem własnego życia, aby uratować życia dziecka….. ale stało się i co dalej ?– wole nie pisać…

Różnica od razu rzuca się w oczy: w przypadku własnego dziecka zawsze ( o ile nie jesteście pozbawieni instynktu rodzicielskiego ) zareagujecie w jego obronie w najbardziej nawet skrajny sposób, zakładam że do obydwu przypadków nie dojdzie bo zawsze przemyślicie miejsce zabawy, i będziecie tłumaczyć swojej pociesze 100 tys. razy że na ulice nie wolno, ale rzecz w tym że podejście do własnego dziecka zawsze będzie z kategorii krew z krwi, a do zwierzęcia najwyżej: członek rodziny.

Mając świadomość potencjalnego zaistnienia opisanej sytuacji do wychowania dziecka zawsze wkładamy więcej serca i rozumu wiedząc że jest ono również człowiekiem myślącym, naszym dzieckiem , niż do tresury zwierzęcia – jeżeli jest inaczej to świadczy to tylko o czyjejś nieudolności i braku serca – do istnienia którego my faceci często boimy, bądź wstydzimy się przyznać.

Jest to subtelna ale najważniejsza dla każdego rodzica różnica pomiędzy wychowaniem dziecka a tresurą zwierzęcia.
Go to the top of the page
 
+
ojciecpiotr
post 13.07.2011, 13:52
Post #11


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.223
Pomógł: 55
Dołączył: 27.11.08
Skąd: Białystok
Użytkownik nr: 11.358



Wizardus. Super przykład ale.... To co opisałeś nie dotyczy wychowania ani tresury samej w sobie tylko naszej reakcji na sytuację ekstremalnie niebezpieczną dla naszego wychowanka. Przyznam, że nigdy nie byłem w sytuacji takiego zagrożenia życia i naprawdę nie wiem jakbym się zachował, chociaż wydaje mi się, że rzuciłbym się na ratunek dziecku narażając swoje życie. Praktyka może okazać się inna. Jeden rodzic będzie krzyczeć inny rzuci się do pomocy a jeszcze inny będzie stał sparaliżowany strachem i nie można oceniać, który z nich bardziej kocha dziecko a który mniej. Niejednokrotnie są to ułamki sekund, w których nie jesteśmy w stanie zareagować tak jak byśmy chcieli. Tak samo z resztą mogą reagować właściciele psów, którzy traktują swoich pupili jak członków rodziny.
Go to the top of the page
 
+
Wizardus
post 13.07.2011, 20:17
Post #12


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Pomógł: 1
Dołączył: 25.12.08
Użytkownik nr: 11.453



Piotrze te czysto hipotetyczne ale jednak możliwe sytuacje miały tylko na celu zobrazowanie tej subtelnej różnicy pomiędzy wychowaniem a tresurą, sam jestem dumnym posiadaczem psa rasy Parreras ze schroniska, który jest członkiem naszej zakręconej rodziny, trafiła do nas na rok przed narodzeniem syna, a szczególnie ujęła nas tym że kiedy Syno zaczął stawiać pierwsze kroki wystarczyło powiedzieć: pilnuj P.... a ona otaczała go swoim ciałem i nie pozwoliła synowi zasuwać dalej, psisko zresztą ku naszemu zdziwieniu zaakceptowało nowego członka rodziny w sposób zaskakujący, wbrew twierdzeniom że może być zazdrosna, ona kładła się koło krzyczącego wózka i cichutko popiskując uspokajała to małe zawiniątko, którego płacz natychmiast ustawał. Do wszystkich członków rodziny ma bardzo przyjazne nastawienie, ale coś się zmieniło od kiedy żona zaczęła po mnie " jeździć ", pies zaczął ją traktować obojętnie - tak jakby zaczęła zauważać że coś jest nie tak w zachowaniu Pani. Kiedy smutek nie schodził mnie i synowi z twarzy psisko zawsze było koło nas i zdawało się mówić ..dajcie już spokój ja tu jestem...
Piszę o tym aby uświadomić Tobie Piotrze i innym że doskonale rozumiem relacje pies - właściciel ale moja reakcja i relacje w odniesieniu do syna zawsze będą inne i na pewno nie walczyłbym o psa tak jak o Syna, i mam też mocne odczucie więzów rodzinnych które stanowią o moim sposobie wychowania które buduje te więzy i tłumaczy Synowi to co złego dzieje się w Naszej Rodzinie, a nie tresuje - czyli nie wpycham do głowy syna twardych zasad i sztuczek za pomocą których dziecko ma odpowiadać w na pytania innych i zachowywać się w sposób jednoznaczny ale bez zrozumienia.
Należy się miodek i soczek ? :-)
Go to the top of the page
 
+
ojciecpiotr
post 14.07.2011, 16:48
Post #13


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.223
Pomógł: 55
Dołączył: 27.11.08
Skąd: Białystok
Użytkownik nr: 11.358



Wizardus. Dobrze to tłumaczysz ale tak naprawdę sam udowadniasz, że nie ma różnicy między wychowaniem i tresurą. Zawsze wpajamy pewne zasady jednocześnie uświadamiając jakie mogą być konsekwencje przestrzegania tych zasad lub nieprzestrzegania. Obecnie nie mam zwierzęcia ale wiem, że one czują podobnie jak ludzie, mają nastroje i złe dni. Zgadzam się, że o dziecko walczymy bardziej niż o psa ale to wiąże się z tym, że to nasze potomstwo. Właściwa tresura i odpowiednie wychowanie pozwalają ukształtować stworzenie tak by akceptowało resztę społeczeństwa i było przez nie akceptowane. A soczekjak najbardziej (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)
Go to the top of the page
 
+
mikismok
post 27.07.2011, 19:38
Post #14


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.141
Pomógł: 100
Dołączył: 15.05.08
Użytkownik nr: 2.074



Czytałem oświadczenie ojca Kuby oraz matki Piotrusia to pierwsze wydaje mi się bardziej wiarygodne
wiem jak mimo ogromnego oddanie ojca dziecka, matki potrafią izolować dziecko z uwagi na to że uznają je za własność.
Go to the top of the page
 
+
FARYNIK40
post 27.07.2011, 20:43
Post #15


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 471
Pomógł: 36
Dołączył: 1.02.08
Użytkownik nr: 1.396



Po przeczytaniu tych oświadczeń-zdecydowanie też tak uważam-to pierwsze bardzo wiarygodne !.
mikismok!-napisze Ci na priv-dlaczego zdecydowanie tak uważam -(coś wykumałem z tych oświadczeń)pozdr.
Go to the top of the page
 
+
mikismok
post 29.07.2011, 11:12
Post #16


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.141
Pomógł: 100
Dołączył: 15.05.08
Użytkownik nr: 2.074



Cała sprawa Kuby i szum medialny jak na razie wpływa pozytywnie na walkę o kontakty z dziećmi , niestety jak zawsze mądry Polak po szkodzie ciekawe na jak długo. Ja mam utrudniana kontakty , zgłaszam to systematycznie na policję i walczę o ich rozszerzenie. Prosiłem dzielnicowego o rozmowę z ex. No i ostatnio sam do mnie zadzwonił i spytał czy jego rozmowa z ex odniosła jakiś skutek. Sąd Rejonowy odmówił mi rozszerzenia więc złożyłem apelację i napisałem skarg do Pełnomocnika do Sprawa Równego Traktowania. No i tez ostatnio kiedy zaczął się szum medialny Pani Radziszewska napisała Do ministra Kwiatkowskiego z prośbą o interwencje i zbadanie mojej sprawy .
To przykre że kosztem Kuby ale jest nadzieja że to nam wszystkim pomoże.

PISZCIE O SPRAWACH SWOICH DZIECI KONKRETNE PISMA WYKAZUJĄC ŁAMANE WASZYM ZDANIEM PRZEZ SĄDY KONKRETNYCH ARTYKUŁÓW KODEKSU , KONSTYTUCJI, KONWENCJI PRAWA DZIECKA DO ODPOWIEDNICH INSTYTUCJI RZECZNIK PRAW DZIECKA , MINISTERSTWO SPRAWIEDLIWOŚCI , ZGŁASZAJCIE KAŻDE UTRUDNIANIE NA POLICJE , PROŚCIE O ROZMOWĘ DZIELNICOWYCH, TRZEBA KONSEKWENTNIE WALCZYĆ DO KOŃCA .
JAK MI ODMÓWIĄ APELACJI TO JEST JESZCZE TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY A POTEM SZTRASBURG TO JEDYNY SPOSÓB BY WYMÓC ZMIANY PRAWA ALE MUSI BYĆ MASA ZGŁOSZEŃ.
Go to the top of the page
 
+
FARYNIK40
post 29.07.2011, 11:21
Post #17


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 471
Pomógł: 36
Dołączył: 1.02.08
Użytkownik nr: 1.396



Ok - jak będziesz po apelacji to napisz jak się to skończyło -jestem b.ciekawy -pozdr.
Go to the top of the page
 
+
FARYNIK40
post 29.07.2011, 11:25
Post #18


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 471
Pomógł: 36
Dołączył: 1.02.08
Użytkownik nr: 1.396



Ja osobiście -mam b.złe doświadczenia z apelacją-czytając uzasadnienie miałem wrażenie jakby nie dotyczyło to mojej sprawy ale trzeba być dobrej myśli pozdr.powodzenia
Go to the top of the page
 
+

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 25.09.2018 - 09:49