Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

6 Stron V   1 2 3 > »   
Reply to this topicStart new topic
problem z dziecmi, problem z ex, problemy , problemy .....
eberhard666
post 23.09.2010, 21:56
Post #1


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



witam. czytam sobie to forum od niedawna i widze wielu z was boryka sie na codzien z podobnymi problemami jak ja . chcialbym podzielic sie swoimi przykrymi doswiadczeniami zwiazanymi z utrudnianiem zycia przez moja ex, ktore trwaja praktycznie nieprzerwanie od marca 2009, kiedy to pewnego pieknego dnia zostalem spakowany w dwie torby (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif) , ( jak sie okazalo caly moj majatek zebrany przez 13 lat malzenstwa, 10 lat wczesniej przepisalem na nia caly majatek , dom , dzialka itp) , wczesniej oczywiscie bylo mnostwo rozmow, lez, wyzwisk, klotni, szantazow itp itd. Rozmowy te byly przeprowadzane bez zadnych oporow z jej strony przy trojgu dzieci w wieku 13, 11 i 6 lat i wygladaly mniej wiecej tak : wasz ojciec to pijak , dziwkarz, cpun , pedal , ma dziwke, nic nie robi, cale zycie na moim utrzymaniu , jest najgorszy, rzygac mi sie chce jak na niego patrze itp itd . ex w tym czasie leczyla sie w przychodni zdrowia psychicznego , lykala jakies prochy, byla wiecznie nacpana plus dodatkowo chyba zapijala leki alkoholem. podstepnie jeszcze wyludzila ode mnie dzien przed moim odejsciem ( bo oczywiscie jak twierdzila to ja sam sie wyprowadzilem) 20 000 pln na inwestycje , ale to inna historia. oczywiscie pierwsze dni na kanapie u moich rodzicow ( mieszkam tu do dzis) byly nieciekawe ale nie mialem wiekszych problemow z odwiedzinami dzieci, chociaz nie byly one zbyt ciekawe ( najstarszy syn probowal byc glowa rodziny i rzucal jakies niby dorosle teksty np . ze 1500 pln , ktore uzgodnilem z nia ze bede placil na dzieci co miesiac to ochlapy, zebym sie kurwa otrzasnal itp ) , nie spedzilem z dziecmi swiat wielkanocnych , ale tak jak wspominalem nie mialem jakis wiekszych problemow z ich odwiedzinami. oczywiscie nie bylo mowy o jakis powaznych rozmowach z moimi starszymi dziecmi ( dwaj chlopcy, najmlodsza dziewczynka), mieli z gory ustalone stanowisko na moj temat , ze moja wina, ze to przeze mnie, ze mam nieszczesliwa itd. sytuacja taka trwala do wakacji , kiedy to moja ex zaczela pomieszkiwac z naszym wspolnym znajomym. oczywiscie byla to wielka tajemnica, dzieci nic nie wspominaly na ten temat , ja sie nie pytalem. wakacje i zaraz po nich byly bardzo zlym przezyciem dla mnie , nie moglem zniesc ze ktos obcy kreci sie przy moich dzieciach, zaczalem pic, chcialem tam wracac za wszelka cene, niszczac zwiazek ktory dopiero co zaczalem, zalamanie straszne... na szczescie wspaniala kobieta z ktora wtedy bylem i bede juz zawsze spowodowala ze wrocilem do normy. zycie toczylo sie dalej, nie odwiedzalem juz dzieci w miejscu ich zamieszkania ( ex twierdzila ze najlepiej zebym na nie czekal jak pies pod plotem), dzieci przyjezdzaly do mnie co 2 tygodnie, odbieralem corke z przedszkola, chlopcy czasem wpadali do mne do pracy, dzwonilem do nich codzien ( do tej pory dzwonie codziennie wieczorem, z roznym skutkiem ale o tym potem). w pazdzierniku dowiedzialem sie ze w grudniu bedzie sprawa rozwodowa, znajac ex nie wiedzialem co sie moze dziac w sadzie , lecz krotka wizyta w sadzie i przeczytanie wniosku rozwialo moje obawy, sprawa bez orzeczenia o winie , opieka wspolna na dziecmi, alimenty tak jak placilem 1500 pln. 9 grudnia sprawa, czysta formalnosc jak sie okazalo , chociaz ona miala adwokata, ktory przed rozprawa probowal mnie wybadac czy nie bede robil jakis problemow. problemow nie bylo , nawet extesciowa zeznawala ze dobrym ojcem bylem i jestem i dbam o dzieci i zlego slowa na mnie nie powie (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif) , ex zbolala i cala w czerni jakby zalobe miala ale nic przeciw mne nie powiedziala. wyrok zapadl: opieka nad dziecmi wspolna, mieszkaja z matka, mam ustalone stale pobyty z nimi co dwa tyg od 18 w piatek do 18 w niedziele + pol ferii + pol wakacji , sad takze zaakceptowal plan wychowawczy , w ktorym zawarte bylo m. in. to ze mam niczym nieograniczony dostep do dzieci , nawet w miejscu ich zamieszkania , to ze wspolnie decydujemy o ich wychowaniu, leczeniu, nauce itp , wszystko dla dobra dzieci , jak mi sie wtedy wydawalo . rozprawa trwala ( z wypisaniem wyroku) jakies 45 min. bylem wolny. nastaly swieta, dzieci byly 3 h u mnie w wigilie oraz cale 1 i 2 dzien swiat , zadowolone z prezenetow,usmiechniete , szczesliwe, bez problemow. na poczatku roku zaczely sie jakies zgrzyty z ex, sama zaczela prowokowac jakies klotnie, zyjac z partenerem ( jak okreslala swojego konkubenta) nie dawala sobie rady z tym ze ja tez zaczalem sobie ukladac z kims zyciem, krotkie nawet rozmowy z nia zawsze konczyly sie z wyzywaniem mojej kobiety od kurew, dziwek i wogole najgorszych, staralem sie byc zawsze opanowany ale nie raz dalem sie poniesc emocjom i odpieralem jej ataki , wyzywajac jej partnera ( nie mylac sie zbytnio , bo znam go lepiej od niej). wszystkie takie wymiany zdan oczywiscie ona przekazywala dzieciom albo odbywaly sie przy nich, bo oczywiscie ona musiala miec publike do swych pseudooratorskich wynurzen. jakos tak przed feriami synowie moi przedstawili mi liste warunkow , ktore mam spelnic abym mogl z nimi spelniac czas: bylo to 12 punktow, m.in. ze mam miec szacunek do nich , ze mam szanowac i mame i babcie, ze mam sie nimi intersowac (!) I PODOBNE RZECZY !!!. umwilem sie z nimi w celu wyjasnienia tych punktow, rozmowe cala nagralem, synowie sie miotali przy objasnianiu kazdego z punktow, nie potrafili logicznie wyjasnic wiekszosci z zarzutow, jakimi mnie obarczali, straszy syn sie poplakal w czasie rozmowy . obgadalismy cala ta ich (?) liste , w sumie nic to nie wnioslo ale ok , obiecalem im ze bede ich szanowal ( oczywiscie nie bylo mowy ze oni moja szanowac mnie). nastaly ferie , tydzien u mnie, najstarszy na obozie narciarskim , cisza , spokoj, milo spedzony czas, zero najmniejszego zgrzytu , ex nawet ani razu nie zadzwonila do dzieci , zero zainteresowania, dzwonily do extesciowej , widzialem ze sie denerwowaly , ze ich matka nie dzwoni ani nie odbiera od nich telefonow, dzwonilem i ja ale bez skutku.po feriach byla na weekned u mnie cala trojka , najstrszy syn nazwal mnie idiota, zareagowalem ostro , chcialem go odwiezc do matki ale pogadalismy troche i przeprosil mnie. mniej wiecej w tym samym czasie poznali moja kobiete , nie moge nazwac tego milym doswiadczeniem, widzieli sie moze z pol h , nadasni, niemili, wrecz hamscy. dwa tygodnie po tym spotkaniu najstarszy sie spytal czy to tak kurwa co rozbila im rodzine, rece mi opadly, indoktrynacja mamusi dzialala bardzo dobrze , mieszkali pod jednym dachem z jej partnerem , ale ja swojego zycia nie moglem miec. potem byla wielkanoc, przyjechali do mnie najstarszy i corka, byla moja kobieta, nie bylo zadnych problemow. uzgodnilismy z moja partnerka ze dla dobra dzieci nie beda jej widywac i tak pozostalo do dzis. nastaly wakacje, dzieci wyjechaly z ex i jej partenerm do wloch , dostaly ode mnie duze kieszonkowe, nawet odbieraly czasem telefony ode mnie . po ich powrocie byly tydzien ze mna, bylismy nad jeziorem , byly wesole, cale dnie bylismy wspolnie w wodzie, na zdjeciach sa usmiechniete, widac ze sie swietnie bawia. potem 2 tygodnie z matka i wyjazd ze mna na tydzien w bieszczady. z bieszczadami oddzielna historia, jak i ex i chlopcy zarzucali mi ze na polonicha sie udusza ( obaj sa alergikami ) i ze wogole to lekarz odradza, ze to ich zabic moze itp . krotka wizyta u ich pani doktor, kobieta zdziwona , bo ex przedstawila jej sprawe tak , ze wyjezdzamy w okresie najwiekszego pylenia i ze wogole tam to jest najgorzej , zle i makabra. lekarz zdziwona, zniesmaczona, stwierdzila tylko ze tak to jest jak nie ma porozumienia miedzy rodzicami ale z nie m nic przeciw wyjazdowi. w bieszczadach super, od rana kapiwl w zimnm rwacym potoku, wedrowki po gorach , spinaczka na polonina cerynska, gra w paletki, zwiedzanie, dzieci nawet bez kataru, zadowolone, szczesliwe, corka nie schodzila mi z kolan ( zreszta tak jest zawsze jak sie widzimy), chlopcy grzeczni, troche pogadalismy, powiedzialem im ze chce wziasc slub z moja kobieta, ze mam swoje zycie, ze chce ich za rok wziasc do francji. nomalna rozmowa , taka jaka powinna byc pomiedzy ojcem a dziecmi, nie pytaja sie o moje zycie , wiec sam cos chcialem im powiedziec. o wyjezdzie do francji powiedzieli ze nia pojada jesli ta pani pojedzie , powiedzialem ze szanuje ich wybor i ich nie zmuszam do niczego. rozmawialismy tez o wzajemnych szacunku, obaj synowie stwierdzili, ze widza ze ich szanuje ale nie potrafili sprecyzowac czy szanuja mnie. po przyjezdzie byli jeszce tydzien u mnie , zero wiekszych poblemow.
po ich wyjezdzie zmiana , w czasie rozmow telefonicznych dziwni, olewczy , chamscy wrecz. 2 dni z nia i zmiana, wspomne jeszcze ze w czasie ich wakacji ze mna praktycznie nie dzownila do dzieci ( przegladalem ich telefony nawet czy smsy im wyslala jakies ale oprocz wiadomosci typu: odbierz kurwa wreszcie !!! lub gdzie ty kurwa jestes ?!!!!!!! nie bylo nic co by swiadczylo o jej zaineteresowaniu co sie z nimi dzieje). pod koniec sierpnia rozmowa z nia, pytala sie mnie czy moglbym sfinanasowac w polowie odczulanie chlopcow oraz czy sfinansuje wyjazd jednego z nich na oboz narciarski w ferie, na finansowanie odczulania zgodzilem sie od razu ( wiadomo, zdrowie dzieci najwazniejsze) , o feriach powiedzialem ze pogadamy w grudniu. rozmowa spokojna. z chlopcami nadal jakis problem, umowilem sie nzimi ze przyjda do mnie do pracy, nie przyszli, klamali ze nie dzownilem , ze sie nie umawialismy, nie odbierali telefonow, mlodszego syna sptkalem na ulicy, udawal ze mnie nie widzi , sam podszedem , spytalem sie go przy jego kumplach czy mnie nie poznaje, milczal , speszony bardzo. umowilem sie z nimi wreszcie na spotkanie przed ich domem, wyszli bunczuczni, chamscy , klamali jak z nut, gadali zebym sobie sprawdzil w necie co to znaczy szacunek , na poczatku probowalem grzecznie, ale troche nerwy mi puscily, powiedzialem ze matka cos wspominala o wyjezdzie na oboz narciarski ale jak tak sie beda zachowywac o nie nie zasluguja nawet na wyjazd do mc donalda i ze musze zapracowac na te narty, usmiechali sie obaj pod nosem i poszli zlewajac mne calkowicie. pol h po tej rozmowie dzwoni ex , wyzywajac mnie od chuji , skurwysynow , wyzywajac moja kobiete od kurew , dziwek ,zarzucajac ze kurwa wpierdala sie w wychowanie jej dzieci ( przypominam ze wogole sie nie widzieli z moja partnerka od poczatku kwietnia), zebym sam jechal z bachorem mojej dziwki do francji, ze ona mnie oszukuje (?), zeby sie odpierdolila od jej dzieci , mowiac ze dzieci kosztuja, ze nie trzeba bylo robic trojga jak sie nie umie im zapewnic im przyszlosci i oczywiscie rzucila sluchawka. zadzwonilem do nie jej ja, nawet odebrala, pelna zlosci , spytalem czemu obraza ludzi , czemu mierzy wszystkich swoja miara, o co jej chodzi , czemu sie wtraca w moje zycie. odlozyla sluchawke. 1 wrzesnia, corka idzie do 1 klasy, jestem na rozpoczeciu roku , zreszta tak jak na wiekszosci szkolnych wydarzen , zebran itp , chlocy tez sa, przywitali sie jak z obcym , z corka lepiej ale dziwna jest, nie tak jak zwykle. pierwsze zebranie w szkole, po zebraniu ide do nauczycielek, mowie ze jestem po rozwodzie, krotko streszczam sytuacje z dziecmi , prosze o obserwacje corki, klasa integracyjna, 3 nauczycielki, kazda z jakims przygotowaniem psychologiczno-terapeutycznym, normalna rozmowa, dziekuja nawet ze sam do nich przyszedlem bo dobro dziecka najwazniejsze. prosze je o pokazanie pozwolenia na odbieranie dziecka wpenione i podpisane przez ex , wpisany jestem ja i jej partner, mowiez sie nie zgadzam bo to obca osoba, ze mam wolny zawod i nie mam problmow z odbieraniem dziecka. mowia ze to respektuja i jej przekaza. dzwonie do dzieci jak codzien, odbiera tylko najstarszy ( kazde z nich ma komorke) , pyta sie czy ich przeprosze, pytam za co, odpowiada ze za to ze nazwalem ich mame kurwa ( doslownie!!!). powiedzilem ze nie bo to nieprawda, rzucil sluchwaka, i tak jest do dzis , starszy syn czasem odbierze z pytaniem : przepraszasz? mowie: nie , rzut sluchawka, wczoraj odebral 4 razy i za kazdym razem bylo : przepraszasz? nie? spadaj !. raz udalo mi sie dodzwonic do corki : spytala sie : tato czy przeprosisz mnie ze mnie maciek nie moze odebrac? ( partner ex), powiedzialem ze nie bo ja moge cie odebrac i spytalem czy mnie kocha, powiedziala ze tak , ale kazalem jej sie zastanowic nad tym . ni ewiem skad te dzieci biora wszytskie te informacje, nawet 7-io letnie corka informowana jest o rzeczach . ktore powinny byc zalatwiane pomiedzy doroslymi. wczoraj spotkalem sie z wychowaczynia corki, poinformowala mnie , ze ja nie moge odebrac dziecka bo ex przyniosla jej wyrok sadu gdzie jest napisane ze mam widzenia tylko co 2 tygodnie w weekendy i ze sie kontaktowala z prawnikiem szkoly i ze nie moge odebrac malej (!!!) , nie dyskutowalem z nia , dzis probowalem rano skontaktowac sie z ta pani ale nie odebrala telefonu, dodzwonilem sie do drugiej wychowawczyni proszac o pismo od dyrekcji z podstawa prawna zakazujaca mi odbior dziecka, pani mila , powiedziala ze pojdzie do dyrektorki, zadzownila po poludniu sama i zaprosila mne do szkoly. pani dyrektor na poczatku troche bojowa ale grzeczna, mowila ze widziala wyrok gdzie napisane jest ze ex jest jedynym opiekunem i decyduje o wszytskim co jest zwiazne z dziecmi , uswiadomilem jej ze opieke sprawujemy razem a ona jedynie mieszka z dziecmi i przedstawilem jej plan wychowaczy , ktory byl dolaczony do akt sprawy , gdzie dokladnie jest opisane ze mam niczym nie ograniczone prawa do kontaktow z dziecmi, nawet w miejscu ich zamieszkania, pani dyrektor szczeka opadla bo nie wiedziala ze taki pismo istnieje, oczywiscie zadnego pisma zakazujacego mi odbieranie dziecka nie przedstawila, tlumaczac ze ten plan wiel tlumaczy i ze musi sie skontaktowac z prawnikiem ( z rozmowy wynikalo ze to kurator sadowy wiec raczej nie prawnik) i sie umowilismy na nastepna srode na rozmowe. aha i mnie jeszcze na poczatku poinformowala ze ja nie moge odbierac corki ale ex partner moze bo to ona decyduje kto moze a kto nie (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif) , ale jej powiedzialem ze znam tego czlowieka i jego przeszlosc i ze dla mojego dziecko to jest zagrozenie wiec niech sie zastanowi. jutro mam ustalone widzenie z dziecmi i weekend ze mna, dzieci nie odbieraj telefonu, ex napisalem sms ze jutro po nie przyjezdzam , zero odzewu . aha jeszcze jedno , po tej aferze z niezgodzeniem sie na odbior corki przez jej partnera, wywalila mnie z lokalu , ktory wynajmowalem od niej o 5 lat , podpisujac z nia bezterminowa umowe twierdzac ze umowe sfalszowalem (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif) . i jeszce jedno : moj najstarszy syn byl 2 tygodnie temu w pracy mojej kobiety pytajac sie o ciocie (!) i po potwierdzeniu ze jest , wyszedl . wiem ze ona go przywiozla i kazla mu przyjsc . chore?
i to chyba tyle, przepraszam za zanudzanie i dluzyzny ale 1 raz sie dziele z kim swoimi problemami, pewno duzo pominalem ale pisalem na goraco ....

pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 12:42
Post #2


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



dzieki za odezwanie sie. oczywsiscie ze szukam pomocy , wczoraj w ferworze pisania zapomnialem o tym napisac. czego oczekuje? wiadomo , jak najlepszych kontaktow z dziecmi, normalnych takich jak ojca z dziecmi, do tej pory jakos to sie udawalo , z roznym skutkiem co prawda ale sie udawalo ( nie mam zamiaru wiecznie ich przepraszac i traktowany byc przez nie jak jakis smiec), rozmawialem zreszta z psychologiem, kazal mi byc normalnym ojcem , takim jak bylem do tej pory. chcialbym tez miec normalne zycie tzn . zamieszkac z moja partnerka, narazie dzieci buntowane przez matke nie akceptuja jej a ex robi wszystko by tak bylo , kontaktuje sie nawet z rodzicami mojej kobiety tzn dzwoni z tekstem : prosze powiedziec corce zeby sie odpierdolila od moich dzieci i rzuca sluchawka, pisze tez smsy do bylego meza mojej partnerki o tresci : prosze mi pomoc, jest pan ojcem jednego a ja matka trojga. robi to zyjac od roku w normalnym zwiazku (?) z facetem. tak jak pisalem najstarszy syn byl juz w pracy mojej kobiety. nie mam pomyslu jak wplynac na ex, jak z nia gadac , zeby dala sobie spokoj, jak narazie to na kazdym kroku widac ze przemawia przez nia zasdrosc albo totalna chcec dokopania mi na kazdym froncie . odbylem z nia pare rozmow, jedna nawet nagralem , gadalem o tym ze widze ze jest szczesliwa , ze ja jestem i zeby zakopoac topor , zeby skupic sie na dzieciach, ona ze przeciez nic nie robi , rozmowa spokojna, w miare rzeczowa, po miesiacu zmiana frontu i atak. rozmow takich bylo pare i za kazdym razem wydaje sie ze jest ok ale to chwilowe , najdluzszy okres spokoju to wakacje , gdzie sie z nia nie widzialem.
co do pomocy , nie mam niestety pieniedzy na porady prawne, ani wizyty u psychologa, probuje radzic sie znajomych, rozumieja mnie , postepowanie ex bardzo ich dziwi ale to pomoc bardziej taka psychiczna: bedzie dobrze, trzeba czasu, dzieci kiedys zrozumieja, zawsze byles dobrym ojcem itd.
potrzebuje takze jakis rad , moze z doswiadczenia, jak rozmawiac z dziecmi ( w rozmowach nigdy nie oczerniam ich matki), jak rozmawiac z ex
dzis zaczyna sie moj weekend z dziecmi, dwa tygodnie temu dzieci wyjechaly , nie wiem jak bedzie , wczoraj ja poinformowalem sms ( telefonow nie odbiera) ze bede o 18 po dzieci , zero odzewu. dzis napisalem ze chcialem porozmawiac , odpisala ze jak przyjade po dzieci to bedzie i pogada. znow jakas zmiana frontu. wogole nie moge zrozumiec jej postepowania. jesli uda mi sie wziasc dzieci nie wiem jak z nimi rozmawiac, przypominam ze od 3 tygodni kaza sie przepraszac , rzucaja sluchawka, kaza spadac itd

reasumujac , najbardziej potrzebuje wskazowek , rad jak gadac z tymi dziecmi ( do tej pory myslalem ze robie to dobrze) i jak gadac z ex zeby wyzbyla sie tej zasdrosci o mnie i przestala mi raz na zawsze utrudniac zycie

pomoc prawna tez by sie oczywiscie przydala , nie wiem czy sprawa sie nie skonczy w jakims centrum mediacji , kuratorem itp ale wolabym tego uniknac, pewno jak kazdy normalny czlowiek
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 14:27
Post #3


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



no wlasnie , dla mnie ten zwiazek sie zamknal juz poltora roku, od 9 mieisecy nawet formalnie , dla niej mieszkajacej z kims od roku wydawalby sie ze tez. a jednak (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)
rozmowe z dziecmi na temat niby nowej mamy tez przerabialem , poinformowalem ich ze mame maja i beda mieli zawsze jedna i nigdy im nikt nie bedzie probowal zastapic, nie komentowali tego. z kontaktami z moja kobieta tez dalismy sobie spokoj narazie , oboje tak zdecydowalismy , zeby nie miec dodatkowego problemu.

co do ograniczania kontaktow z dziecmi , wolabym tego uniknac, zawsze bylem silnie zwiazany z nimi emocjonalnie, one zreszta ze mna tez... no ale zobaczymy
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 14:29
Post #4


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



CYTAT(Yakris @ 24.09.2010, 14:29) *
(w tym momencie staje mi przed oczami synek zamknięty w ciemnej łazience, szwedający się sam po podwórku, albo bity przez konkubenta żony, no ale co dziecku powiedzieć...) i którą oni kochają - już mają.



masz tak z autopsji???? jesli tak to wspolczuje bardzo...
Go to the top of the page
 
+
Beduin
post 24.09.2010, 15:06
Post #5


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Pomógł: 9
Dołączył: 27.01.09
Użytkownik nr: 11,593



A skąd Twoja ex ma numer do Twojej obecnej kobiety rodziców, jej byłego męża... ? Bo to nie jest normalne...
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 15:14
Post #6


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



kiedys ex dowiedziala sie jakie ma (moja kobieta) nazwisko i zadzwonila do jej domu - chyba z ksiazki telefonicznej starej wziela numer - i pod pretekstem ze jest kolezanka z pracy wyludzila komorke do niej i jej bylego meza. Podejrzewam ze albo ma duze szcescie albo siedzial dzien i noc i sprawdzala wsyztkich o tym nazwisku..
Go to the top of the page
 
+
Beduin
post 24.09.2010, 15:18
Post #7


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Pomógł: 9
Dołączył: 27.01.09
Użytkownik nr: 11,593



Cwana i chyb a chora odrobinę bestia... Cóż, masz dużych chłopaków, którzy już jakiś swój rozum i pogląd na niektóre sprawy mieć powinni... Może są jakieś drogi prawne, aby wysłać synów na badania psychologiczne?
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 15:25
Post #8


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



Problem w tym ze synowie sa tak nafaszerowani informacjami od ex ze mam wrazenie ze mnei juz nienawidza...jak pisalem traktuja mnie jak scierke rzucaja sluchawka ...potrafia powiedziec idioto..albo spadaj...mowia wrecz zdaniami swojej matki...uzywaja takich slow typowych dla niej ze wiadome jest ze nie sa to ich wlasne przemyslenia
poza tym od znajomych wiem ze dzieci jak sie nie sluchaja ex albo tez jak sie jej cos nei podoba w ich zachwaniu to slysza np zadniie "jak ci sie nie podoba to wypierdalaj do tatusia" ....
moje dzieci jak sa przy niej nie powiedza nic od siebie kazde zdanie jakie wypowiadaja to ze wzrokiem wpatrujacym w ex czy niby dobrze mowia...jak staram sie eby odpowiadali konkretnie i spokojnie na moje pytania to sa ciezko przestraszone
nie wiem naprawde jak z nimi postepowac...myslalm o psychologu jakiejs pomocy ale jak to zrobic zeby poszli??

a chora to ona jest...nie rzumiem zupelnie tego jej postepowania ..niby jest szcesliwa a wyglada to z boku tak jakby chciala miec mnei i moje zycie pod kontrola bo jak nie to nei zobacze dzieci
Go to the top of the page
 
+
Beduin
post 24.09.2010, 15:34
Post #9


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Pomógł: 9
Dołączył: 27.01.09
Użytkownik nr: 11,593



No sytuacja nie do pozazdroszczenia... Choć dziwna, że chłopcy w tym wieku dają sobą tak manipulować... Musisz próbować do nich dotrzeć za wszelką cenę, może udowodnić im raz, twardymi dowodami, że coś co powiedziała ich matka, to kłamstwo, następnym razem może nie będą brać wszystkich słów matki za pewniak... Dzieci słyszą wersje dwóch zdarzeń, Twoją i matki... Jako, że z matką przebywają częściej - bardziej wierzą jej, ot cały problem. Jeśli raz zburzysz ich wiarę w jej słowa, to może jest szansa na zmianę tej sytuacji.

Ten post został edytowany przez Beduin: 24.09.2010, 15:35
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 19:55
Post #10


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



wlasnie niedawno wrocilem do domu z nieudanego spotkania z ex i dziecmi. zgodnie z wyrokiem sadu mialem dzis wziasc dzieci na weekend, nie udalo sie.....
ex wylazla z torba , myslalem ze dzieci przyjada do mnie. zaczalem rozmowe od tego ze ostatnio rozmawialismy nt tego ze kazde z nas ma wlasne zycie, kazdy jest szczesliwy , koncentrujemy sie na dzieciach a jednak ostatnie wydarzenia przecza temu i chcialem to wyjasnic. spytala o co mi chodzi . powiedzialem ze nie rozumiem jej ingerencji w moje zycie prywatne, wyzwisk pod adresem mojej partnerki i wogole o co jej chodzi. no i sie zaczelo, byly kurwy , dziwki, kurwiszony itp . wszystko niby z troski o dzieci (!), niby ze moja kobieta wtraca sie w ich zycie, ze ciagle musza z nia przebywac ( jak juz pisalem widzialy sie 2 razy w zyciu, w sumie z godzine moze, ostatni raz na poczatku kwietnia). i taki maraton bluznierstw trwal z 10 minut, nie dalem sie sprowokowac, bylem grzeczny , spytalem czemu uzywa takich slow, spytalem czy ja obrazam jej partnera, czy mowie dzieciom o jego niezbyt ciekawej przeszlosci, czy wplatuje dzieci w sprawy doroslych i stwierdzilem ze musi byc bardzo zasdrosna o mnie. gadala cos od rzeczy , ze ona jest wspaniala matka , ze tak dba o dzieci , ze rozmawia z nimi o wszytskim , ze sa rodzina , a ja taki klamca, kretacz, ze nie dbam o dzieci , ze im cos obiecuje i nie spelniam tego , same zarzuty z kosmosu, tak jakbym cale zycie nie robil nic innego tylko ja i dzieci lal i byl jakims psychopatycznym tyranem domowym.
nastepnie zawolala dzieci , przyszly , podalem reke chlopcom , nie podali mi , chcialem dac buzi corce, chlocy syczeli : nie wolno , nie wolno. mala zastarszona, nie wiedziala co robic ale sie odsunela, chlopaki bunczuczni, wyprezeni, klaty do przodu , normalnie obroncy ucisnionej mamusi. spytali po co przyjechalem , ze nie maja zamiaru do mnei przyjezdzac, ze jestem klamca, ze bluznie ich matke, ze wtracam sie w ich zycie, ze sie nimi nie interesuje, ze ich obrazam ..... niezle co? duzo wiecej tego bylo. poprosilem ich o konkrety, oczywiscie nic nie bylo, kompletnie nic. starszy syn oczywiscie po chwili mial lzy w oczach , powiedzialem mu zeby nie plakal, mowi ze nie placze. slownictwo ich ponizej krytyki, kurwy, ze jestem popierdolony, itp. poprosilem ich zeby nie uzywali takich slow przy malej i stwierdzilem ze uzywaja swietnego slownictwa, corka powiedziala ze zna takie slowa, powiedzialem ze swietnie i ze przekaze jej pani ( poszla wlasnie do 1 klasy) zeby juz jej nie uczyla takich wyrazow. no normalnie rece mi opadly. potem byly glownie zarzuty pod moim adresem i moje partnerki. nie bede juz opisywal dokladnie. stanelo na tym ze nie tylko nie maja zamiaru spedzac ze mna weekendow ale ze tez wogle nie chca mnie widywac. na koncu najstarzy poczestowal mnie takim tekstem: ze ojcem to moze byc kazdy ale tata to tylko niektorzy. nie powiem zeby mnie to nie ruszylo ale zachowalem spokoj. aha spytali jeszce co mam im do powiedzenia, powiedzialem : kocham was bardzo i tesknie, wiecej nie bylo sensu dodawac. dzieci poszly , z aczalem z nia gadac , ze im niezle szambo z mozgow zrobila, chcraznila cos bez sensu ze jest najlepsza matka i ze broni dzieci , za chcwile pojawil sie najstarszy, poprosilem go zeby odszedl , ze gadam z jego matka o rzeczach tylko dla doroslych , spyatl co ja tu jeszce robie i ze nigdzie nie pojdzie, ona zero reakcji . widzialem ze nia ma sensu juz gadac i pojechalem do domu. na odchodne jeszcze najstarsz spyatl z przekasem cos w stylu : jak to teraz bedzie , powiedzialem mu ze pewno spotkamy sie w jakims centrum mediacyjnym , ale chyba nie wiedzial o co chodzi.

reasumujac: tragedia ale przynajmniej wiem na czym teraz stoje, rozmowe nagralem. duzo rzeczy nie napisalem ale troche mi ciezko wszystko przypomniec sobie.
rozmowy z ex nic nie daja jak widac, bardziej ja interesuje zbluzganie mojej partnerki niz jakas rzeczowa rozmowa nt dzieci , ich wychowania itp spraw.
nie mam dla niej zadnego szacunku , jest strasznym dnem , patologia i nie zasluguje na nazwanie jej kobieta a tym bardziej matka
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 20:02
Post #11


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



CYTAT(Beduin @ 24.09.2010, 16:34) *
No sytuacja nie do pozazdroszczenia... Choć dziwna, że chłopcy w tym wieku dają sobą tak manipulować... Musisz próbować do nich dotrzeć za wszelką cenę, może udowodnić im raz, twardymi dowodami, że coś co powiedziała ich matka, to kłamstwo, następnym razem może nie będą brać wszystkich słów matki za pewniak... Dzieci słyszą wersje dwóch zdarzeń, Twoją i matki... Jako, że z matką przebywają częściej - bardziej wierzą jej, ot cały problem. Jeśli raz zburzysz ich wiarę w jej słowa, to może jest szansa na zmianę tej sytuacji.


nie raz z nimi gadalem , nie raz probowalem do nich dotrzec, narazie nie da rady , wierz mi . maja totalnie wyprane mozgi przez nia. przyklad : z dziecinstwa to pamietaja jedynie ze ich bilem w lazience (!) , raz czy dwa postarszylem ich pasem i tyle . ona za to lala ich po gebach i nazywala np . ty chuju , ty popierdolony jestes, pojebany itp . wyparli wszytsko co z nimi robilem , ze ich do szkoly budzilem , ze im sniadania robilem , ze im gotowalem obiady , ze jezdzilem z nimi po lekarzach , ze z nimi sie bawilem , no normalne rzeczy jakie robia ojcowie. ciezko bedzie , bardzo ciezko , manipulacja i strach to jednak straszna rzecz
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 24.09.2010, 21:16
Post #12


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



CYTAT(Yakris @ 24.09.2010, 22:08) *
Nie chodziło mi ograniczanie kontaktu z dziećmi - to w żadnym wypadku nie może mieć miejsca i musisz być stanowczy w egzekwowaniu tego!
Musisz ograniczyć kontakty z ex do niezbędnego minimum. Nie wdawać się w dyskusje nt związków itd. Jak nazywa twoją obecną "k***" to olej to - dyskusja w tym temacie niczego nie zmieni, do twoich racji jej nie przekona, spowoduje tylko spięcie. W takiej syt lepiej ustąpić głupszemu.


stanowczy w egzekwowaniu kontaktow z dziecmi jestem, co prawda nie wiem co teraz robic, policja, sad? dzieci nie chca mnie widziec , wolalbym im oszczedzic jakis dziwnnych sytuacji.
z nia nie widuje sie czesto , od czerwca to byl drugi raz, zreszta dziala namnie wymiotnie widok tego babska.
w dyskusje sie wdaje ale nie nazywam jej partnera obrazliwie i nie probuje jej przekonywac do niczego , chce tylko normalnie zaczac zyc.

glupszemu ustepuje ciagle (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)
Go to the top of the page
 
+
scriptus
post 28.09.2010, 14:42
Post #13


Otrzaskany
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 277
Pomógł: 11
Dołączył: 10.03.08
Użytkownik nr: 1,593



HDX, wredna jest ta Twoja była żona.
To co sie stało z dziećmi jest straszne i nie wierzę w to, że nie ponosisz za to choć część winy. Moim zdaniem nie wybudowałeś sobie właściwych relacji z dziećmi, kiedy był na to czas a teraz budowanie poprawnych relacji jest już niezmiernie trudne. Nie znam Ciebie ani Twojej rodziny i nie wiem, dlaczego tak się stało, czy to winne Twoje wygodnictwo, bezmyślność, czy tez wieloletnie celowe działania byłej żony. Każdy z tych przypadków, nawet ten ostatni naznaczony jest również twoją winą lub zaniechaniem, bo jej wina nie ulega wątpliwości.
Dobrze, zostawmy na boku sprawy, kto zawinił, trzeba teraz konstruktywnie rozwiązać problem. Nie będzie to łatwe.
Wiesz, w Twoich problemach widzę wiele wspólnego z tymi problemami, z którymi mi się udało juz uporać, więc wystąpie tu trochę z pozycji doradcy, wybierz sobie z tego co chcesz, jeśli moje doświadczenia Ci pomogą, tylko się ucieszę.
Podzielmy zagadnienie na dwa - relacje z byłą żoną i relacje z dziećmi.
Żeby odbudować relacje z dziećmi, musisz wykorzystać każdy "termin widzenia", zachowując się jak ojciec. Interesować się co się dzieje, czym się dziecko interesuje, starać się doradzać przy rozwiązywaniu problemów, pomagać w nauce, nawet, jakbyś sam się musiał przy okazji czegoś douczyć, jednak pozbawiony jesteś połowy prerogatyw wychowawczych, nie możesz karcić, karać, na to nie masz obecnie autorytetu. Nie przejmuj się tym, bądź tym dobrym milicjantem a karcenie zostaw ich matce. Może z czasem, jak go odbudujesz. To, że masz ograniczoną możliwość widzenia się z dziećmi tylko do określonych terminów, nie jest dobre, ale na razie zostaw to w spokoju, tym się zajmiesz za pośrednictwem sądu (no chyba, że jeszcze nie przeszedł termin odwołania sie od obecnej decyzji sadu, wtedy oczywiście zrób to natychmiast), jak trochę odbudujesz relacje, ale nie "ad calendas Graecas, tylko w ciągu 3-4 miesięcy - zrób sobie harmonogram celów i czynności.
Jednak możesz chodzić do dzieci na zebrania szkolne, nie masz przecież odebranych praw rodzicielskich, a zebrania, to ważne źródło wiedzy o twoich dzieciach. Nie ma żadnego znaczenia, czy tam będzie również Twoja stara, czy nie. Moja próbowała "przejąć" zebrania, ale po kilku razach sobie odpuściła. Możesz się stać dla dzieciaków ważny, bo przecież masz doświadczenie i umiesz sobie radzić z problemami, które one dopiero poznają. A jak będziesz spokojny, wyważony, czuły i troskliwy, to na pewno odbudujesz Wasze wzajemne relacje.
Teraz relacje z byłą.
Przede wszystkim wyeliminuj wszelką agresję ze swojej strony. Nie musisz z nią niczego ustalać, bowiem wszystko jest już ustalone przez sąd. Nie musisz jej o nic pytać, nie musisz też odpowiadać na żadne pytania. Oczywiście, żeby Twoje zachowanie nie nosiło znamion braku kultury, na zadane pytanie czy stwierdzenie musisz zareagować, reaguj po prostu pytaniem "dlaczego", świetne pytanie bo pasuje niemal do wszystkiego. Oczywiście, dyskusję prowadź tylko wobec merytorycznych argumentów, wyzwiska ignoruj. Nie daj się ponieść emocjom, mów spokojnie i cicho, ale stanowczo, czym ona głośniej tym ty ciszej, a w momencie, gdy jej wrzask przekroczy dopuszczalne wartości, oświadcz, że słuch masz dobry i nie ma potrzeby mówić tak głośno do Ciebie.
Po drugie, nie dawaj sie wciągnąć w żadne dyskusje w dowolnym czasie i dowolnym miejscu. Teraz jesteś dla niej obcym człowiekiem, zatem, jeśli ona chce z Tobą rozmawiać, to niech się umówi i niech to będzie termin dogodny dla Ciebie, to jej zależy, więc niech się dostosuje. W końcu Ty z nią nie masz potrzeby rozmawiac, wszystko ustalił sąd i tego się trzymaj bezwzględnie, czym bardziej będziesz bezwzgledny, tym bardziej ona będzie potrzebowała z Tobą rozmawiac i się umawiać. W taki sposób z owrzaskiwanego byle-kogo zmieniasz swoją pozycję na wystarczającą, by okazywać Ci szacunek. Sprawdź, umawianie się na rozmowę tak właśnie działa.
Ponadto, rozmowa nie oznacza "spytek". Ja nie pozwalam się wypytywać "co ja mam zamiar robić z tym tematem". To moja sprawa i jak przyjdzie czas to zrobię to, co uznam za stosowne. Moja była żona każdą rozmowę zaczyna od pytań, co zresztą z jej punktu jest bardzo słuszną taktyką rozmowy, zakładając, że ja sobie nie pozwolę na niegrzeczne zachowania. W ten sposób zdobywa przewagę w negocjacjach, zaczyna prowadzić rozmowę. Do tego nie możesz dopuścić.
Jeśli ona się umawia na rozmowę, to widać czegoś potrzebuje, więc niech nie zaczyna od pytań, najpierw niech zaprezentuje swoje stanowisko i zapyta Ciebie o zdanie. I teraz wcale nie musisz od razu odpowiadać. Po pierwsze zawsze możesz powiedzieć, że się zastanowisz. Następnie przedstawić swoje warunki. Nieważne, czy związane z tematem, czy nie, mają prowadzić do poprawy twojej sytuacji względem dzieci. W zamian za odpowiedź na pytanie negocjuj wyjazd na wycieczkę, nawet, gdy twoja odpowiedź będzie negatywna. Myśl i stwarzaj problemy, spraw, żeby musiała z Tobą rozmawiać. Dzieci są wspólne, więc na pewno znajdziesz płaszczyzny, na których można postawić swoje warunki.


pytania. Nie jesteście razem, więc traktuj
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 28.09.2010, 16:29
Post #14


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



dzieki za odpowiedz , ale tak szczerze to chyba nie do konca mnie zrozumiales.

w skrocie:

no oczywiscie ze wina lezy takze po mojej stronie i nie mam zamiaru sie wybielac. kiedys ( tzn przed rozwodem) mialem bardzo dobre relacje z dziecmi ( z cala trojka) , bylem w domu przy dorastaniu dwojki mlodszych, opiekowalem sie nimi ( mycie , karmienie, usypianie, zabawa) , okres przedszkolno - szkolny tez zaliczylem porzadnie ( rada przedszkola, rada szkoly), wizyty u lekarzach w przewazajacej czesci ja, pobyty w szpitalach - ja. fakt, ze relacje z dziecmi byly zbyt kumplowskie, z perspektywu lat wiem to napewno , ale dzieciaki nigdy nie sprawialy jakis wiekszych problemow wychowawczych ani w domu ani w szkole wiec nigdy nie musialem przybierac pozy jakiegos cerbera. tyle o przeszlosci

terazniejszosc:

odkad nie mieszkamy razem staram sie byc normalnym ojcem nadal , w czasie naszych pobytow u mnie wykonujemy normalne czynnosc jakie powinnien wykonywac rodzic z dziecmi: odrabianie lekcji, rozmowy na rozne tematy, zabawa ze starszymi synami ( wycieczki, kino, paintaball, basen), zabawa z mlodsza corka ( rysowanie, nauka pisania, zabawy petshopami, przedstawienia itp), spedzilismy razem ponad tydzien w bieszczadach, probuje im wypelnic w miare swoich mozliwsoci atrakcyjnie ten czas. interesuje sie takze ich zainteresowaniami, najstarszemu kupilem gitare , rozmawiam z nim o muzyce, z mlodszym synem ogladam wrestling, robie czesto za manekina do cwiczen, obaj maja bardzo szeroka wiedze ogolna , jest z nimi naprawde o czym pogadac. z corka podobnie , ma 7 lat ale zawsze znajdowalem z nia wspolny jezyk.
staram sie takze nie opuszczac zadnych zebran w szkole, mam kontakt ze wszytskim wychowacami i chodze do nich na rozmowy indywidulane o dzieciach, wiec tutaj tez nie mam sobie nic do zarzucenia.
z natury jestem czlowiekim spokojnym , trudno mnie wyprowadzic z rownowagi , zawsze tez okazywalem bardzo duzo czulosci i troskliwosci w stosunku do dzieciakow wiec kwestia mojego zachowania w stosunku do nich jest pozytywna . jak widac ani opieka nad nimi na odleglosc ani moje zachowanie nie swiadczy o jakims psuciu relacji z nimi .

co do relacji z ex:
- rozmawiam z nia tylko i wylacznie w kwestii dzieci , ona zawszem tonem wladczym , probuje byc mile tylko jesli chodzi o dodatkowe pieniadze
- nie widuje ani nie gadam z nia czesto (ostatnio czerwiec i pozniej dopiero poczatek wrzesnia)
- od roku nie daje sie prowokowac i nie uzywam slow obrazliwych w czasie rozmowy , nawet jesli ona obraza mnei i moja partnerke ( co prawda ostatnio mi nerwy puscily i jej powiedzilem zeby nie mierzyla ludzi swoja miara, okreslila moja kobiete mianem kurwy)
- na rozmowy zawsze umawiam sie ja ( ona tylko jesli chodzi o dodatkowa kase)
- pytania musze jej zadawac bo sama nie informuje o niczym co dotyczy dzieci : ani o nauce, ani o zdrowiu, o niczym )
- bardzo gra dziecmi, tzn. cos jest nie po jej mysli i nie widze dzieci nawet jak jest moj weekend
- warunkow tez jej nie moge stawiac zadnych , od razu nie widze dzieci

w tej chwili dzieci nie chca mnie widziec ani znac

i tyle

Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 28.09.2010, 16:44
Post #15


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



cd..

w tej chwili dzieci nie chca mnie widziec ani znac i ja stanalem w miejsu , NIE WIEM CO ROBIC.
odkad nie mieszkamy razem codzien do nich dzwonie, 90 % telefonow byla odbierana , w tej chwili od poczatku wrzesnia nie odbieraja , pisze do nich takze smsy , ktore pozostaja bez odpowiedzi. nie wiem czym dac sobie spokoj narazie z tym czy nadal kontunuwac dzwonienie bez skutku i smsesowanie bez odpowiedzi

i tyle
Go to the top of the page
 
+
Marceli
post 29.09.2010, 05:01
Post #16


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1,447
Pomógł: 23
Dołączył: 18.08.07
Skąd: Łódzkie
Użytkownik nr: 595



Więc przestań w ten sposób z nimi się kontaktować ,to nic Ci nie pomoże ,one wiedzą że tęsknisz za dziećmi i poczekają aż się zmęczysz albo oskarżą Cię o nękanie i będziesz miał przez to sprawę karną,
moja rada to zacznij nękać sądy i wszelkie inne instytucję które mogą Ci pomóc wyegzekwować prawo do wychowywania swoich dzieci .
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 29.09.2010, 06:04
Post #17


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



mam wytoczyc sprawe wlasnym dzieciom , ze mnie widziec nie chca? (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)

najchetniej sady wszelakie to bym wogole pominal , to juz jakas ostatecznosc i skrajnosc dla mnie. no i cholerny stres dla dzieciakow przeciez.

dzis mam wizyte u psychologa dzieciecego , moze u niego jakies jasniejsze wskazowki dostane.

ale dzieki za rady
Go to the top of the page
 
+
scriptus
post 29.09.2010, 07:13
Post #18


Otrzaskany
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 277
Pomógł: 11
Dołączył: 10.03.08
Użytkownik nr: 1,593



HDX, mnie najbardziej uderzyły słowa Twojego syna, "żebyś się k...a otrząsnął".
Wiesz, mój syn też wystąpił do mnie z tekstem o podobnym charakterze. Odczułem to jako cios w serce, bo to już prawie dorosły chłopak, 17 lat. Wiem, że takie teksty pochodzą od jego matki, która otrzymuje ode mnie pieniądze zasądzone przez sąd, jednak nawet tych pieniędzy nie wydaje na syna, nie mówiąc o tym żeby sama coś przysporzyła, sama też żyje jako pasożyt w moim domu, do niczego się nie dokładając. Uznałem jednak, że mówienie tego synowi, to stawianie się na poziomie jego matki. Zapytałem, czego mu brak i czy kiedykolwiek, jak do mnie po cokolwiek przyszedł, to mu odmówiłem. Zapytałem, czy wie, że nie jadam obiadów, bo już mi na to brak pieniędzy, że człowiek musi żyć za pieniądze, które ma, a nie opowiadać dyrdymały, na co mu brakuje. Że byłbym szczęśliwy, gdyby mnie było stać na Rolls royce z kierowcą, żeby go dowoził do szkoły, ale stać mnie tylko żeby mu opłacać bilet miesięczny i żeby się dobrze zastanowił, co mówi, do kogo i w jaki sposób.
Chłopiec w ciągu dziesięciu minut przyszedł do mnie z łezkami w oczach i się przytulił do mnie.

Może nasza więź jeszcze nie jest tak zrujnowana, jak Twoja i Twoich dzieci.... ale nie straciłeś jeszcze wszystkiego, to jest do odbudowania
Go to the top of the page
 
+
eberhard666
post 29.09.2010, 09:10
Post #19


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Pomógł: 1
Dołączył: 22.09.10
Skąd: warszawa
Użytkownik nr: 13,739



mam nadzieje ze nasza wiez nie jest zrujnowana a dzieciaki po prostu sa w strachu przed ex i mowia to co ona im kaze, ale czas pokaze jak to bylo.

co do tekstow mego syna to jeszce poczestowal mnie ostatnio : idz do psychologa a najlepiej od razu do psychiatry i zacznij brac psychotropy, jestes pierdolniety, zacznij sobie punktowac u nas itp. wczoraj odebral tel ode mnie i bylo krotkie : spadaj. co do kasy , to moj statsus finansowy malo go interesuje a place na nich wg niego ochlapy ( 1500 + jakies 800 jak sa u mnie). najgorszy teskt jaki od niego uslyszalem : ojcem moze byc kazdy ale tata to juz nie...
Go to the top of the page
 
+
scriptus
post 29.09.2010, 10:24
Post #20


Otrzaskany
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 277
Pomógł: 11
Dołączył: 10.03.08
Użytkownik nr: 1,593



Powiedz mu - Chłopcze (tu imię) jesteś już niemal dorosły. Zanim coś powiesz, po prostu pomyśl. Za kilka lat sam będziesz ojcem, więc się zastanów, jak byś postępował ze swoim synem, gdyby Ciebie traktował tak, jak ty mnie. Ten "każdy", który może być Twoim ojcem, by Cię po prostu palnął w łeb za takie zachowanie, ja tego nie zrobiłem, ale jest mi po prostu niewymownie przykro, ze mam takiego syna.

Koniec, kropka, ignoruj go, chyba, że zacznie sensownie rozmawiać.
Go to the top of the page
 
+

6 Stron V   1 2 3 > » 
Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 20.12.2014 - 07:36