Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
Gdy już się popsuło, (ojciec szuka pomocy)
Tata1977
post 27.07.2010, 21:48
Post #1


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Pomógł: 0
Dołączył: 27.07.10
Użytkownik nr: 13,594



Od 4 miesięcy nie mieszkam z żoną i dzieckiem, a dokładnie to ona się wyniosła - ze swoim nowym przyjacielem. On również odszedł od swojej żony i dizeci. Moja żona dziecko zabrała. Mam z córką świetny kontatkt i za wszelką cenę próbowałem ratować naszą rodzinę. Nie wszystkie jednak kobiety mają w sobie instynkt macierzyński. Zabrała więc naszą córkę nie licząc się z tym jak mala to przeżywała. Tyle się mówi o więzi matki i dziecka, zwłaszcza w takiej sytuacji, że nie chciałem już córki narażać na dalsze sceny i nie zatrzymałem wbrew matce w domu. Dzis nie wiem czy dobrze się stało. Chciałem pomimo wszystko zachować się jak człowiek przez cały ten czas - w końcu mamy razem dziecko i to będzie nas ze sobą stykać już do końca życia. Może przez takie myślenie za dużo cierpliwości i uległości wykazałem. Dziecko mieszka dziś w obcym domu, z obcym facetem, trochę niezauważane, bo mama przechodzi euforię i szczyty zakochania, więc konkubent jest teraz najważniejszy. NIe dzieje się jednak malej żadna krzywda, mama na swój sposób kocha a ja 3x każdego tygodnia zabieram dziecko do siebie, co po prostu wprawia moją córeczkę w zachwyt. I często niechętnie do tamtego domu wraca. Z jeszcze-żoną jest bardzo różnie, zrobiła się strasznie agresywna i na każdym kroku coś mi utrudnia, złośliwie komentuje itp. Wszystkie moje pomysły spędzenia dodatkowego czasu z dzieckiem zostają odrzucone - kiedy tylko słyszę jak mówi: "zastanowię się" wiem, że w odpowiedzi usłyszę nie. Wydaje mi się, że agresja w niej powodowana jest trochę lękiem o przyszłość, trochę zawiedzionymi oczekiwaniami bo konkubent i życie z nim nie okazało się bajką, a trochę po prostu jego agresją - bo nie jes z niego taki spokojny i ugodowy gość jak ja, na tyle się poznaliśmy. Zresztą ojciec-biznesmen, który przez te 4 miesiące nie dał ani złotówki na dwoje własnych dzieci, po prostu nie budzi we mnie szacunku ani zaufania. Podbieracz cudzych żon tym bardziej. Nie chciałem naprawdę zaogniać sytuacji aż do momentu kiedy pytając czy mała może zostać któregoś dnia na noc, dostałem niemalże w twarz. Usłyszałem, że to ja żonie wszystko utrudniam i jak ona zechce, nie będę dziecka wcale oglądał. Tego bym nie zniósł, zwłaszcza, że nie mam zaufania do tego, jak oni się moim dzieckiem zajmują - a generalnie ich zajmowanie polega na tym, że mówią: "później" albo "mamy teraz ważniejsze rzeczy do zrobienia". Proszę o kilka słów komentarza, porady co robić w takiej sytuacji. Proszę też o namiary na godnego polecenia prawnika specjalizującego się w prawie rodzinnym - wyłącznie w łódzkim, najchętniej w Łodzi. z gory bardzo dziękuję za pomoc.
Go to the top of the page
 
+
scriptus
post 28.07.2010, 09:52
Post #2


Otrzaskany
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 248
Pomógł: 7
Dołączył: 10.03.08
Użytkownik nr: 1,593



Kiedy pozwoliłeś żeby zabrała dziecko z Waszego, Twojego i Twojego Dziecka domu, popełniłeś błąd, Bardzo gruby błąd. Zabrakło Ci pryncypialności, trzymania sie zasad. Pozwoliłeś, żeby to tak przyschło, pozwoliłeś, żeby ona i inni uznali, że miała racje i prawo. Minęły 4 miesiące, jest juz późno, ale nigdy nie jest za późno na próbę naprawienia błędu, choć z czasem szanse drastycznie maleją. O ile na początku być może wystarczył tylko słowny protest, to teraz nie obejdzie się już zapewne bez skomplikowanej i długotrwałej procedury sądowo - policyjno - RODKowej i jakiej tam jeszcze, z efektem o dużym marginesie niepewności. Jednak konsekwentne i przemyślane działanie MUSI poprawić Twoją i Twojego dziecka sytuację. I na dodatek, będzie to działanie ciągłe, konieczność stałego zachowania czujności, nie ma tu niestety stabilnego stanu, w którym możesz powiedzieć, że dotarłeś do mety i możesz spocząć na laurach.

Coraz bardziej się przekonuję, że niemodne obecnie trzymanie się zasad, wszelki liberalizm jest po prostu szkodliwy. Sam przez większość życia byłem dośc liberalnym człowiekiem i wiele przez to straciłem. Trzymanie się zasad, albo przynajmniej pozór trzymania się zasad tam, gdzie sie już od jakiejś z nich dawno odpuściło i nie da się tego odkręcić, pozwala wygrywać takie właśnie beznadziejne z pozoru potyczki.
Wyraź więc jasno swoje pryncypialene stanowisko - miejsce dziecka jest w jego domu i rodzinie, rodzicach, a nie przy matce, jak chciałoby wiele "niepryncypialnych", naginających zasady do życia osób. To będzie pierwszy krok. Następne wymyślisz sam, trzymając sie jasnych zasad, znanych ludzkości od tysiącleci, jedni to nazywają prawem naturalnym, inni dekalogiem, nieważne, sam masz poczucie dobra i zła, słuszności i podłości, poradzisz sobie. W tym wszystkim należy byc śmiertelnie konsekwentnym, nie należy odpuszczać nawet sobie. Nie naginać zasad do własnej wygody.
Go to the top of the page
 
+
zalesianin
post 28.07.2010, 16:38
Post #3


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398



pozna życia,tamten troche na niej pojeżdzi i skruszona moze wrócic do Ciebie--------tak często bywa....lecz Ty nie zapominaj o dziecku !!!!!!!!!!

Ten post został edytowany przez zalesianin: 28.07.2010, 16:38
Go to the top of the page
 
+

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 9.09.2010 - 10:53

Polski support IPB - DawPi