|
Kiedy pozwoliłeś żeby zabrała dziecko z Waszego, Twojego i Twojego Dziecka domu, popełniłeś błąd, Bardzo gruby błąd. Zabrakło Ci pryncypialności, trzymania sie zasad. Pozwoliłeś, żeby to tak przyschło, pozwoliłeś, żeby ona i inni uznali, że miała racje i prawo. Minęły 4 miesiące, jest juz późno, ale nigdy nie jest za późno na próbę naprawienia błędu, choć z czasem szanse drastycznie maleją. O ile na początku być może wystarczył tylko słowny protest, to teraz nie obejdzie się już zapewne bez skomplikowanej i długotrwałej procedury sądowo - policyjno - RODKowej i jakiej tam jeszcze, z efektem o dużym marginesie niepewności. Jednak konsekwentne i przemyślane działanie MUSI poprawić Twoją i Twojego dziecka sytuację. I na dodatek, będzie to działanie ciągłe, konieczność stałego zachowania czujności, nie ma tu niestety stabilnego stanu, w którym możesz powiedzieć, że dotarłeś do mety i możesz spocząć na laurach.
Coraz bardziej się przekonuję, że niemodne obecnie trzymanie się zasad, wszelki liberalizm jest po prostu szkodliwy. Sam przez większość życia byłem dośc liberalnym człowiekiem i wiele przez to straciłem. Trzymanie się zasad, albo przynajmniej pozór trzymania się zasad tam, gdzie sie już od jakiejś z nich dawno odpuściło i nie da się tego odkręcić, pozwala wygrywać takie właśnie beznadziejne z pozoru potyczki. Wyraź więc jasno swoje pryncypialene stanowisko - miejsce dziecka jest w jego domu i rodzinie, rodzicach, a nie przy matce, jak chciałoby wiele "niepryncypialnych", naginających zasady do życia osób. To będzie pierwszy krok. Następne wymyślisz sam, trzymając sie jasnych zasad, znanych ludzkości od tysiącleci, jedni to nazywają prawem naturalnym, inni dekalogiem, nieważne, sam masz poczucie dobra i zła, słuszności i podłości, poradzisz sobie. W tym wszystkim należy byc śmiertelnie konsekwentnym, nie należy odpuszczać nawet sobie. Nie naginać zasad do własnej wygody.
|