|
|
  |
Interwencje Policji, Facet facetowi nie doradzi, chociaż niektórzy rozumieją o co chodzi |
|
|
|
13.05.2010, 22:27
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
Dziś była piąta interwencja Policji u nas. Przyznam się, że pierwszą z tej piątki wezwałem ja, resztę żona.
Pierwsza dotyczyła zmiany zamków. Prosiłem, żonę o nowy komplet kluczy, odmówiła, zadzwoniłem przyjechali, żądałem wydania nowego kompletu, oni nie mogli jej do tego zmusić. Bardzo przytomni, spokojni, wyciszali atmosferę. Po interwencji gdy wracali do radiowozu porozmawialiśmy sobie. Mówili konkrety, że żona tak łatwo mnie nie wymelduje, że rozumieją, że się obawiam zastania zamkniętych drzwi i ograniczania kontaktów i póki co mamy oboje 50 na 50 % opieki. Byli OK.
Druga była u mnie w domu, gdy wziąłem córkę do siebie na noc. Moim powodem (głównym), było to że żona nie wróciła wykąpać i położyć dziecka o ustalonej porze (a oczywistym, bo to normalne że śpi u obydwojga rodziców). Żona najpierw przyjechała, wpuściłem ją zaczęła się rozglądać i pytać gdzie córka. Usłyszała, że śpi. Zrobiła awanturę wspomagana przez koleżankę, na szczęście nie byłem sam, wspomagali mnie rodzice. Pomimo, że nasze dziecko spało zadzwoniła i zgłosiła interwencję. Patrol przyjechał, powiedzieli że oboje mamy prawo do opieki 50 na 50 %, że zwrócić się do sądu w kwestii uregulowania kontaktów, i wcześniej nie da się nic zrobić. Policjanci nie zareagowali na moje prośby, żeby sprawdzić moją żonę alkomatem, a koleżankę jakimś testem na obecność narkotyków (na korytarzu czułem trawkę). Stwierdzili że obie panie są "komunikacyjne". Dodam, że był 8 marca. Byli w miarę OK.
Trzecią wezwała gdy chciałem córkę wsiąść ze sobą. Wcześniej ustaliliśmy u prawników plan opieki, który dawał mi gwarancję, że mogę opiekować się córką poza miejscem jej zamieszkania (aktualnie u żony). Szkoda, że to była tylko ustna umowa. Córka chciała jechać ze mną, byliśmy już ubrani, ale zamknięto nas w domu i nie pozwolono wyjść. Długo czekaliśmy na interwencję, chyba ponad godzinę. Fatalne uczucie być zamkniętym z niesprzyjającymi ci ludźmi (teściowie też byli). Gdy przyjechali żona nie zgodziła się, żebym jechał z córką bo ona sobie nie życzy, żeby ona przebywała u dziadków. Poza tym dziadkowie wytoczyli jej proces domagając się kwestii uregulowania kontaktów z wnuczką i tym bardziej nie pozwoli żeby tam jechała. Policjanci byli chyba gdzieś spod miejskiej wsi. Wysławiali się prosto, "bez finezji" - słuchaj Pan - nie słyszeli żeby kiedykolwiek dziadkowie "walczyli" o widzenia z wnuczką. Żona łaskawie pozwoliła mi zostać w domu, ale ja sobie tego nie wyobrażałem, argumentowałem tym, że boje się reakcji teściów, naciskałem żeby córka pojechała ze mną. Żona zaproponowała, że poprosi ich, żeby wyszli. Wyszli, takiej ich miny nie widziałem w życiu.
Czwarta miała miejsce gdy córka jechała z żoną do lekarza. Jak zwykle chciałem jechać z nimi, ale żona kategorycznie się na to nie zgadzała, twierdząc że jeśli już to czekam przed drzwiami lekarza. Nie rozumiem tej sytuacji, gdyż zawsze jeździliśmy razem. Oliwy do ognia dolało, gdy powiedziałem, że jeśli to zwykłe przeziębienie to jadę z córką później do siebie. Policjanci stwierdzili, że prawa nie przeskoczy. Sugerowali mi, że matki zazwyczaj decydują o tym kiedy się mogą ojcowie spotykać z dziećmi i lepiej się z nią dogadać. Poza tym byli OK. Stwierdzili, że nie wiedzą co jest celem tej interwencji.
Piąta była dziś. Żona ją wezwała bo podobno ją obrażam w jej własnym domu. Od policjantów usłyszałem, że jest właścicielką mieszkania i chce żebym opuścił mieszkanie. Ona decyduje o tym kto w nim przebywa a kto nie. Stwierdziłem, że jestem tam zameldowany i że albo zostaje, albo biorę córką ze sobą bo mamy takie same prawa. Powtarzali, że to ona jest właścicielką mieszkania. Nie dałem za wygraną. Wezwali ją i powiedzieli, że póki jestem zameldowany mam prawo przebywać w mieszkaniu. Naciskali na mnie pewnie dlatego, że chcieli szybko i bez problemu rozwiązać konflikt.
|
|
|
|
|
|
|
|
Gość_kemot_*
|
14.05.2010, 07:02
|
Gość
Pomógł:

|
CYTAT(kepilif @ 13.05.2010, 23:27)  Dziś była piąta interwencja Policji u nas. Przyznam się, że pierwszą z tej piątki wezwałem ja, resztę żona. Prosisz o sporządzenie notatki z interwencji ?? Ja prosiłem do czasu, kiedy na sprawie policjantka w żywe oczy zaprzeczała takiej informacji, co gorliwie ex potwierdzała. Bo jak udowodnić, że się prosiło ? przecież nie będę nagrywał w takiej chwili, zbyt duże emocje, a do służbowego "kajetu" nie da spojrzeć . Nie muszę dodawać, że nie pamiętała interwencji z przed pól roku. CYTAT Druga była u mnie w domu, gdy wziąłem córkę do siebie na noc. .... Patrol przyjechał, powiedzieli że oboje mamy prawo do opieki 50 na 50 %, że zwrócić się do sądu w kwestii uregulowania kontaktów, i wcześniej nie da się nic zrobić. Policjanci nie zareagowali na moje prośby, żeby sprawdzić moją żonę alkomatem.... Ten tekst o zwróceniu się do sądu chyba mają narzucony odgórnie , założę się, że słyszało go 99.99 % ojców. Badanie powinni zrobić, a co by było gdyby dziecku się stała krzywda ? Wyparli by się wszystkiego. Na to zachowanie powinieneś złożyć skargę u dyżurnego. łatwo się mówi , później uchodzimy za pieniacza. CYTAT . Policjanci byli chyba gdzieś spod miejskiej wsi. Wysławiali się prosto, "bez finezji" - słuchaj Pan - nie słyszeli żeby kiedykolwiek dziadkowie "walczyli" o widzenia z wnuczką. Żona łaskawie pozwoliła mi zostać w domu, ale ja sobie tego nie wyobrażałem, argumentowałem tym, że boje się reakcji teściów, naciskałem żeby córka pojechała ze mną. Żona zaproponowała, że poprosi ich, żeby wyszli. Wyszli, takiej ich miny nie widziałem w życiu. Zawsze słyszą to , co jest dla nich wygodne i uważają że najlepiej interpretują prawo. Reszta uważana jest za bandę głąbów nie znających prawa. Raz "moja dzielnicowa" oświadczyła mi , że rozmawiała telefonicznie z moją 5 letnią wtedy córką , co jest bzdurą samą w sobie, ponieważ Gabi jest bardzo nieśmiała, i usłyszała od dziecka że nie chce się widzieć z tatą , a ona szanuje decyzję dziecka i nie będzie interweniować ponownie !! .Sam jestem ciekaw jaka będzie reakcja sądu na taką opowieść, dzielnicowa jest wezwana jako świadek na sprawę o utrudnianie. CYTAT Oliwy do ognia dolało, gdy powiedziałem, że jeśli to zwykłe przeziębienie to jadę z córką później do siebie. Policjanci stwierdzili, że prawa nie przeskoczy. Sugerowali mi, że matki zazwyczaj decydują o tym kiedy się mogą ojcowie spotykać z dziećmi i lepiej się z nią dogadać. Poza tym byli OK. Stwierdzili, że nie wiedzą co jest celem tej interwencji. Jak mieć zaufanie do policji , gdy sami akceptują łamanie prawa ??? CYTAT Piąta była dziś. Żona ją wezwała bo podobno ją obrażam w jej własnym domu. Od policjantów usłyszałem, że jest właścicielką mieszkania i chce żebym opuścił mieszkanie. Ona decyduje o tym kto w nim przebywa a kto nie. Stwierdziłem, że jestem tam zameldowany i że albo zostaje, albo biorę córką ze sobą bo mamy takie same prawa. Powtarzali, że to ona jest właścicielką mieszkania. Nie dałem za wygraną. Wezwali ją i powiedzieli, że póki jestem zameldowany mam prawo przebywać w mieszkaniu. Naciskali na mnie pewnie dlatego, że chcieli szybko i bez problemu rozwiązać konflikt. Obawiam się, że zadba o sporządzenie notatki służbowej , jak to się znęcasz nad nią w jej własnym domu. Kilka takich interwencji i będziesz miał kłopoty. Ale i tak nie przebijesz mojej ex (IMG: style_emoticons/default/smiley.gif) . Potrafiła w czasie kiedy się wyprowadziła do swojego mieszkania, przy okazji wizyt u swojej przyjaciół w tym samym domu gdzie mieszkałem, przyjść z Policją tylko po to by się rozejrzeć po mieszkaniu i ...wyjść. Raz zdumionemu policjantowi oświadczyła, że po pierwsze jest zameldowana i miała prawo wejść , po drugie wychodzi bo przyszła tylko po to by zobaczyć i sprawdzić czy nikt tu nie przebywa obcy i czy nie wyniosłem naszego majątku wspólnego.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
14.05.2010, 19:23
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
kepilif wkótce zapomniecie jak się nazywacie !! (IMG: style_emoticons/default/sad.gif) zmiień podejscie do sytuacji bo nie dasz rady......
|
|
|
|
|
|
|
|
|
14.05.2010, 19:42
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
CYTAT(zalesianin @ 14.05.2010, 20:23)  kepilif wkótce zapomniecie jak się nazywacie !! (IMG: style_emoticons/default/sad.gif) zmiień podejscie do sytuacji bo nie dasz rady...... Co sugerujesz? Tylko proszę, nie mów mi żebym o nią walczył bo nie ma o kogo. Żoną była beznadziejną, coraz bardziej dostrzegam, że matką też nie jest "najlepszą". Myślałem, żeby skierować naszą uwagę na córkę, tylko nie mam pomysłu jak? Cały czas podkreślam, że dla niej powinniśmy choć ciut czasu spędzić razem jako rodzina, ale ona ma na mnie "alergię" jak każda kobieta na męża, gdy ma kochanka.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
14.05.2010, 20:33
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
CYTAT(kepilif @ 14.05.2010, 19:42)  Co sugerujesz?
Tylko proszę, nie mów mi żebym o nią walczył bo nie ma o kogo. Żoną była beznadziejną,
Myślałem, żeby skierować naszą uwagę na córkę, tylko nie mam pomysłu jak? Cały czas podkreślam, że dla niej powinniśmy choć ciut czasu spędzić razem jako rodzina, ale ona ma na mnie "alergię" jak każda kobieta na męża, gdy ma kochanka. TO dlaczego siię na nią zdecydowałes? .......dasz się pokonać "bolkowi" ?ja bym walczył (IMG: style_emoticons/default/lipsrsealed.gif) nie wiem co sugerować.....napewno interwencje policji zle wplywają na dziecko.......
|
|
|
|
|
|
|
|
|
14.05.2010, 22:19
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
CYTAT(zalesianin @ 14.05.2010, 21:33)  TO dlaczego siię na nią zdecydowałes? .......dasz się pokonać "bolkowi" ?ja bym walczył (IMG: style_emoticons/default/lipsrsealed.gif) nie wiem co sugerować.....napewno interwencje policji zle wplywają na dziecko....... Moje wyobrażenie o niej przed ślubem było bardzo pozytywne i utrzymywało się jakiś czas po. Później wyobrażenie rozminęło się z rzeczywistością. Moja żona nie potrafiła sprostać obowiązkom "życia codziennego". Mając do wyboru "cały dom na głowie", wiecznie marudzącą, czepiającą, krzyczącą żonę z pretensjami wybieram cały dom na głowie bez niej. Policja interweniuje nie wchodząc do mieszkania. Córka nie jest bezpośrednim świadkiem. Jednak na pewno odczuwa atmosferę.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
15.05.2010, 08:03
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
CYTAT(kepilif @ 14.05.2010, 22:19)  .............Jednak na pewno odczuwa atmosferę. właśnie......
|
|
|
|
|
|
|
|
|
24.06.2010, 19:47
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
Jako, że w ostatnim czasie były jeszcze dwie interwencje (w sumie siedem) zastanawiam się nad skorzystaniem z art 66 kodeksu wykroczeń, czyli bezpodstawnego wzywania Policji, cyt.: CYTAT Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego [...] podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych Jedna dotyczyła tego, żebym opuścił mieszkanie, a druga że porwałem dziecko, pomimo że żona prawie sama włożyła je do samochodu. Żona w odpowiedzi na pozew rozwodowy przyznaje że wzywa policję bo ją obrażam w jej mieszkaniu i się mnie boi. To pierwsze jest oczywiście nieprawdą, a drugie no cóż...policjanci mówią, że spokojny ze mnie facet, a lęki i strachy potrafią być irracjonalne i z różnych powodów. Faktem jest, że żona denerwuje się i czasem traci panowanie nad sobą w momencie gdy zadaje jej pytania o której córka poszła spać, wstała, co jadła itp. bądź zwracam jej uwagę na pewne nieprawidłowości co do opieki nad dzieckiem (jak można chcieć położyć dziecko spać po 3 godzinach od czasu kiedy wstało i nie wykazuje chęci spania). Wówczas to ja jestem wyzywany, obrażany, grozi mi użyciem siły (1 przypadek), krzyczy i popycha. Sam, nawet gdy mnie nie wpuszcza do mieszkania w którym jestem zameldowany nie wzywam policji, bo ona nie jest od załatwiania małżeńskich sporów czy złośliwości (ja cię nie wpuszczę bo nie - musisz to siłą wyegzekwować - w domyśle policją). Gdyby zsumować te wszystkie dni to już tydzień się nie widziałem z córką. Zastanawiam się nad wnioskiem o uregulowanie kontaktów z dzieckiem i tym wyżej. Przerabiał już ktoś w Sądzie Grodzkim bezpodstawne wzywanie Policji?
Ten post został edytowany przez kepilif: 24.06.2010, 19:56
|
|
|
|
|
|
|
|
|
25.06.2010, 04:57
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,422
Pomógł: 22
Dołączył: 18.08.07
Skąd: Łódzkie
Użytkownik nr: 595

|
CYTAT(kepilif @ 24.06.2010, 19:47)  Przerabiał już ktoś w Sądzie Grodzkim bezpodstawne wzywanie Policji? Takie sprawy to zostaw policji,niech oni sobie sami to wyjaśnią . Składaj wniosek do sądu o uregulowanie widzeń i o jak najszybsze badanie w RODK bo pewnie się bez tego nie obejdzie.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
8.07.2010, 20:40
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
Sprawa ma się teraz tak. 7 interwencji żony - bezpodstawnych - żebym opuścił mieszkanie bo jestem agresywny. 1 interwencja moja z żądaniem moim żeby wydała mi klucze do mieszkania bo zamki zmieniła + 8 interwencji z prośbą o umożliwienie widzenia z dzieckiem bądź wydania dziecka.
Dziś straszyła Policjantów, że złoży zawiadomienie o nękaniu czy bezpodstawnym wzywaniu, z czego wnioskuje, że policjanci nie będą już przyjeżdżać. Motywowała to tym, że straszą albo budzą dziecko - oczywiście to brednie, bo wzywam gdy dziecko już nie śpi.
Sąsiedzi mijającym policjantom podają numer mieszkania i wskazują miejsce. Podchodzą do mnie i gratulują wytrwałości, oferują krzesła, kiwają bądź kręcą głową "jak to tak można".
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak czekać na uregulowanie kontaktów, i jeździć ze znajomymi którzy przed sądem zaświadczą, że ojcu z córką kontakt wzbraniała. Ilu się ich znajdzie? Jak długo będą jeździć? Jak można inaczej udowodnić, że się było ale matka dziecka nie wydała?
|
|
|
|
|
|
|
|
|
28.07.2010, 15:09
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
Złożyłem pismo o bezpodstawne wzywanie Policji, do wydziału wykroczeń miejscowego komisariatu. Opisałem co i jak. Po około 3 tygodniach dostałem poleconym informację o wezwaniu mnie jako świadka (w terminie 2 tygodnie później). Stawiłem się w wybranym terminie. Policjant spisał protokół i mają wszcząć sprawę.
Ile zajmie Policjantom skierowanie sprawy do sądu? Nawet jeśli to szybko się pewnie nie zakończy. Jak w sprawie rozwodowej trzeba uzbroić się w cierpliwość. "Obstawiam", że sprawa wyjaśni się za około 3 miesiące.
Ten post został edytowany przez kepilif: 28.07.2010, 15:12
|
|
|
|
|
|
|
|
|
28.07.2010, 16:22
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
CYTAT(kepilif @ 8.07.2010, 20:40)  Sprawa ma się teraz tak. 7 interwencji żony - bezpodstawnych - żebym opuścił mieszkanie bo jestem agresywny. 1 interwencja moja z żądaniem moim żeby wydała mi klucze do mieszkania bo zamki zmieniła + 8 interwencji z prośbą o umożliwienie widzenia z dzieckiem bądź wydania dziecka.
Dziś straszyła Policjantów, że złoży zawiadomienie o nękaniu czy bezpodstawnym wzywaniu, z czego wnioskuje, że policjanci nie będą już przyjeżdżać. Motywowała to tym, że straszą albo budzą dziecko - oczywiście to brednie, bo wzywam gdy dziecko już nie śpi.
Sąsiedzi mijającym policjantom podają numer mieszkania i wskazują miejsce. Podchodzą do mnie i gratulują wytrwałości, oferują krzesła, kiwają bądź kręcą głową "jak to tak można".
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak czekać na uregulowanie kontaktów, i jeździć ze znajomymi którzy przed sądem zaświadczą, że ojcu z córką kontakt wzbraniała. Ilu się ich znajdzie? Jak długo będą jeździć? Jak można inaczej udowodnić, że się było ale matka dziecka nie wydała? ja Was skierowałbym na rekolekcje rodzinne bo sie pozagryzacie !!!!!!!!!!....zapominacie o dziecku wojując ze soba przy nim............ (IMG: style_emoticons/default/sad.gif)
|
|
|
|
|
|
|
|
|
29.07.2010, 10:20
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
CYTAT(zalesianin @ 28.07.2010, 17:22)  ja Was skierowałbym na rekolekcje rodzinne bo sie pozagryzacie !!!!!!!!!!....zapominacie o dziecku wojując ze soba przy nim............ (IMG: style_emoticons/default/sad.gif) To nie tak jak myślisz. Nie ma tutaj mojej winy - tak uważam. Żona kiedy przychodziłem do dziecka do jej mieszkania, notorycznie na mnie krzyczała, była złośliwa w słowach, poniżała mnie, obrażała. Kiedy zwracałem jej uwagę na jej zachowanie w obecności dziecka, wzywała Policję, bo myślała, że mnie wyrzucą z mieszkania. Wzywała interwencje tak jak Pizze "Chciałabym zamówić interwencje Policji" +absurdalny powód (najczęściej że ją obrażam, jestem agresywny, albo dlatego, że nie chce opuścić mieszkania, itd.). Dziecko na to wszystko patrzyło, a ja nie wiedziałem jak żonę uspokoić. Jej zachowanie, emocje są tak niestabilne, że cokolwiek bym nie zrobił/powiedział wywołuje u niej falę agresji - przeważnie słownej - czasami kończącej się na popychaniu mnie. Nie jest też tak, że przez parę miesięcy było tak codziennie, albo tak intensywnie. Jednak trzeba było tej sytuacji położyć kres, gdy przyszło jej apogeum. Teraz biorę dziecko do siebie - część emocji opadła, choć przy "przekazywaniu" córki również jest złośliwa, docina, nie trzyma się godzin, które sama ustaliła - notorycznie zmienia zdanie. Jednak córka już nie widzi konfliktu rodziców, co najwyżej słyszy te docinki mamy kierowane do Taty przez parę minut. Ignoruje je. W pismach sądowych pojawiły się bezpodstawne oskarżenia. Jednak jest to wojna prowadzona nie w obecności dziecka. Nie mam pewności jak wygląda jej opieka nad dzieckiem, często jak przychodzę słyszę płacz lub krzyk córki. Co jej mówi, jak się zachowuje? Czy stara się ukryć konflikt? Nie sądzę, ale pewności nie mam. Czy musi być ta wojna? Wszelkie ugody żona zrywała po niespełna tygodniu. Na terapii rodzinnej na cztery razy pojawiła się dwa. Terapia nie odniosła żadnego skutku. Całej sprawy nie traktuje jak wojny. Nie chcę dokopać żonie. Chcę, żeby prawda została odkryta. Nie rozumiem dlaczego wszyscy to nazywają wojną. Nie rozumiem dlaczego żona ciągle fałszywymi oskarżeniami, przekręcaniem faktów (przysłowiowe odwracania kota ogonem), rzuca mi kłody pod nogi. Nie potrafię tego inaczej nazwać jak wrednym, złośliwym zachowaniem. Szukam pomocy w instytucjach, ale tam słyszę, że skoro żona nie chce rozmawiać to tylko sąd...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
29.07.2010, 19:13
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
CYTAT(kepilif @ 29.07.2010, 09:20)  T..... Nie chcę dokopać żonie. Chcę, żeby prawda została odkryta. Nie rozumiem dlaczego wszyscy to nazywają wojną. Nie rozumiem dlaczego żona ciągle fałszywymi oskarżeniami, przekręcaniem faktów (przysłowiowe odwracania kota ogonem), rzuca mi kłody pod nogi. Nie potrafię tego inaczej nazwać jak wrednym, złośliwym zachowaniem.
Szukam pomocy w instytucjach, ale tam słyszę, że skoro żona nie chce rozmawiać to tylko sąd... nikt nie rozumie naszych kobiet...One tak maja i juz gdy sie zawezwa na cos lub kogos to sa tak msciwe ze mogłyby zabić byle swego dopiąć...!!! i słysze to od coraz wiekszej liczby mych znojomych ....
|
|
|
|
|
|
|
|
|
30.07.2010, 15:20
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
Z Policją mam jeszcze jedną sprawę. W okresie gdy żona przez około 2-3 tygodnie nie chciała mi wydawać dziecka, bądź ograniczała z nim kontakt dyżurny przyjmując zgłoszenie zaprosił mnie na następny dzień do Wydziału do spraw nieletnich ichniejszego komisariatu. Opisałem sytuację. Policjantka poprosiła o przygotowanie w tej sprawie pisma i złożenie do wydziału. Opisałem jak żona mi utrudnia kontakt i sytuację gdy jechaliśmy samochodem, gdy żona zaczeła krzyczeć i chciała natychmiast wysiąść, otworzyła nawet w trakcie jazdy drzwi, przed skrzyżowaniem wypięła dziecko z fotelika i gdy się zatrzymałem wysiadła z nim z auta na ulicę. Było to narażenie życia dziecka. Podałem również parę innych faktów. Policja przesłała to pismo do Sądu Rodzinnego (albo sąd zwrócił się do Policji?). Wnioskiem tego pisma jest zwrócenie się do sądu o zbadanie sytuacji opiekuńczo - wychowawczych. Przeglądając akta w Sądzie rodzinnym znalazłem również notatkę urzędową z ichniejszego komisariatu. Z treści wynika, że żona zgłosiła się tam - nie wiem czy z własnej inicjatywy - w każdym bądź razie rozmowę przeprowadzono na okoloczność sprawowania władzy rodzicielskiej. Pominę stek bzdur i zmyślonych faktów. Okazuje się, że jestem natrętny, agresywny, ubliżam jej, nagrywam ją na dyktafon, kamerę (te ostatnie dwa akurat są prawdą). Teść również ją nachodzi. Gdy przychodzę po córkę wyglądam jak osoba bezdomna, jestem zaniedbany, śmierdzę. Rozumiem, że żona pragnie mi ubliżyć bezpośrednio - ale powtarzać to innym osobom? Co zrobi sąd rodzinny? Wydaje mi się, że powinno to go zaniepokoić, szczególnie że te dokumenty leżą razem w teczce ze sprawy o uregulowanie kontaktów z dziadkami.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
30.07.2010, 20:32
|
Weteran
  
Grupa: Użytkownik
Postów: 1,009
Pomógł: 8
Dołączył: 2.02.08
Skąd: warszawa-gg2469785
Użytkownik nr: 1,398

|
ja widze takie rozwiązanie - Sąd odbiera Wam rodzicom opiekę nad dzieckiem na jakiś czas, Wy się żrecie miedzy sobą az wam przejdzie a dzicko odwiedzacie w domu dziecka......... (IMG: style_emoticons/default/sad.gif)
|
|
|
|
|
|
|
|
|
30.08.2010, 12:52
|
Świeżak

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 1
Dołączył: 10.02.10
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 13,171

|
W sumie po ponad 20 interwencjach Policji powinno "nam" już przejść. Idzie ku lepszemu, od jakiegoś czasu znów widzę się codziennie z córką - teraz staram się przekonać żonę aby córka mogła u mnie nocować. Jedna próba udana, druga nie. Staram się cały czas wciągnąć żonę do rozmów na temat córki. Narazie udaje się wymieniać informacje co jadła u każdej ze stron, więc postęp jest. Naciskam również na zajęcia dla córki (zajęcia twórcze, basen itp.) - niby jest akceptacja, ale nic nie ruszyło do przodu bo trzeba zgłosić się razem aby pani zobaczyła dziecko i przypisała ją do odpowieniej grupy no i jest problem z ustaleniem terminu tego spotkania. Z pozosałości po okresie sporów dostałem dziś z komisariatu wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka o przestępstwo z art. 190&1kk CYTAT Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Ten post został edytowany przez kepilif: 30.08.2010, 12:57
|
|
|
|
|
|
|
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:
|
|
|